31-12-2022
8 minut

2023 – czas nowych opowieści

Mój tegoroczny wpis z okazji przełomu roku będzie w dużym stopniu nawiązywał do tego, o czym pisałem rok temu. 2022 rok zapowiadałem jako czas „rozpadu i kreacji” i procesy ten będą nam z pewnością nadal towarzyszyć. Mam nadzieję, że w 2023 dojdzie do tego nowy element: kształtowania się nowych opowieści, ukierunkowujących w nowy sposób nasze procesy kreacji i działania.

W zakończonym niedawno cyklu „Zapnij pasy, turbulencje szybko się nie skończą” pisałem m.in. o tym, że świat – poszczególne wspólnoty/narody, my jako ludzkość – potrzebuje nowych opowieści. By je stworzyć, w pierwszym kroku, niezbędne są jednak zmiany w nas samych, w opowieściach, które ….opowiadamy w swoich głowach!

Myślotok

To, że w naszych głowach zachodzi nieustanny monolog świadomi jesteśmy (chyba) wszyscy. Natomiast fakt, że niejako automatycznie i w pełni utożsamiamy się z tym głosem, wynika z naszej nieświadomości. Ten głos nie jest do końca nami, to – by użyć obrazowego porównania – coś na kształt zaawansowanej sztucznej inteligencji, która kreuje „myślotok” w oparciu o to, z czym zetknęliśmy się w naszym życiu: o nasze przeżycia, doświadczenia, zdobytą wiedzę, itd.

W przypadku większości z nas, ten głos nieustannie powraca też z tymi samymi motywami; w różnych głowach są one różne, np. że natura nie obdarzyła nas zewnętrznym pięknem, jesteśmy nieudacznikami, nie zasługujemy na to by nas kochać, jesteśmy na to czy tamto za głupi i nigdy tego nie opanujemy, itd. itp. Dodatkowo, w przypadku wielu z nas ten głos nasila się w określonych sytuacjach, np. gdy kładziemy się spać. Nie pozwala nam wówczas zasnąć. Wymusza by powtórnie analizować wydarzenia dnia, oceniać swoje zachowanie, z reguły skupiając się na tym co można potraktować jako poparcie dla „wbudowanego” w nas negatywnego obrazu siebie.

Te tkwiące w naszych głowach opowieści oprócz tego, że wpędzają nas we frustrację są także głównym powodem tego, że nasze życie jest dość przewidywalne – sprowadza się do powielania zapisanych w naszej „sztucznej inteligencji” schematów. To bardzo ważne, bo tak długo jak my sami powielamy określone schematy i „wzorce myślenia”, także świat nie może się zmienić. Nie może wejść na nowe tory, takie które uchroniłyby go przed zagrożeniami wynikającymi z degradacji środowiska, różnego rodzaju „-izmów”, itd.

Nasza indywidualna świadomość określa to co uznajemy za możliwe. A z reguły za możliwe uznajemy to, co bezpośrednio wynika z naszych doświadczeń. Dlatego też zmiana społecznych opowieści nie będzie możliwa bez zmian w nas samych, w naszych własnych opowieściach. Dobrze wyraża to znane powszechnie powiedzenie: „Chcesz zmienić świat, zacznij od siebie”. Mahatma Gandhi ujmował to w podobny sposób: „Musisz być zmianą, którą chcesz zobaczyć na świecie”.

Stado

No dobrze, ale jak dokonać zmiany siebie? By coś naprawdę w swoim życiu – a tym samym w świecie – zmienić, potrzeba spełnienia kilku warunków. Po pierwsze uświadomienia sobie, że „to co gada nam w głowie” nie jest nami i dla naszego własnego dobra warto się temu bliżej przyjrzeć i tym zainteresować (więcej o tym w „Dlaczego myślę tak jak myślę, dlaczego robię to co robię?”).

Po drugie, warto przyjąć – na początek na wiarę – że nie jest to „prawdziwa mądrość”. Być może dlatego św. Tomasz z Akwinu pisał, że „Mądrość ziemska jest tą, która oszukuje, i która czyni człowieka głupim w oczach Bożych”.

Po trzecie, gdy już nabierzemy świadomości, że treści w naszych głowach można kontrolować, warto je ukierunkować. Na co? Na to kim tak naprawdę w życiu chcemy BYĆ. W tym miejscu dotykamy bardzo istotnej kwestii, bo z doświadczenia wiem, że wielu z nas nie wie kim chce być i jaką misję/cel (ang. purpose) chce realizować. Dużo łatwiej przychodzi nam zdefiniowanie tego, co w życiu chcielibyśmy MIEĆ (nową torebkę, samochód, mieszkanie, itd.) i/lub jaką ROLĘ ODGRYWAĆ (prezesa, dyrektora, guru, itd.).

Dlaczego tak się dzieje? Bo chęć posiadania wynika wprost ze schematów zapisanych w naszym mózgu (w oparciu, o które funkcjonuje nasza „sztuczna inteligencja”), przekazywanych w ramach wzorców wychowawczych, edukacyjnych oraz przez media. Żyjemy w świecie, który w replikowanych społecznie wzorcach koncentruje się na utrwalaniu tego „CO TRZEBA (CHCIEĆ) MIEĆ I JAKIE TRZEBA PEŁNIĆ ROLE”, aby (rzekomo) być spełnionym, a nie na tym jak osiągnąć spełnienie stając się….SOBĄ (odkrywając swoje prawdziwe powołanie).

W efekcie – jeśli spojrzeć na to wszystko z szerszej perspektywy – zachowujemy się dość często jak wytresowane stado, które podąża w kierunku, który wytyczają tzw. społeczne wzorce (i ci, którzy je kształtują). Tylko podskórnie wyczuwamy, że wiele z tego co nas w życiu spotyka, tak naprawdę nie jest nasze, że realizujemy nie swoją misję i nie swoje cele (opisałem ten proces w „Skoryguj swój kurs”).

By dotrzeć do samego siebie potrzeba wyciszenia „myślotoku”. Dania sobie szansy na to, by usłyszeć nasze Prawdziwe Ja, którego głos dochodzi do nas z innego poziomu – nie z głowy, a z poziomu serca. Poznać go po tym, że opowiada on rzeczy, które są dla nas nowe, zaskakujące, czasami wręcz szokujące, wymykają się schematom powtarzanym przez „myślotok”. Schematom do których tak silnie jesteśmy przywiązani, i z którymi na co dzień się identyfikujemy.

To zaskoczenie wynika z faktu, że Prawdziwe Ja przekazuje ci treści, z którymi rzadko się utożsamiasz. Po pierwsze, że to co nas otacza nie jest takie jak je postrzegamy, że POSŁUGUJEMY SIĘ JEDYNIE INTERPRETACJĄ RZECZYWISTOŚCI, każdy w dużej części swoją własną, wynikającą z jego indywidualnej „bazy danych”, w jego własnym mózgu.

Po drugie, że NIE JESTEŚMY TYMI, KIM NAM SIĘ WYDAJE – nasze mózgi oszukują nas także w tym względzie starając się byśmy identyfikowali się z naszym ego (i jego licznymi ograniczeniami). W rzeczywistości mamy znacznie większą MOC kształtowania rzeczywistości. Ba, w tym kontekście każdy z nas ma na tym świecie unikalną rolę do odegrania – nie znaleźliśmy się na nim przypadkowo właśnie teraz, w określonym miejscu i czasie. Znaleźliśmy się na tym świecie, by go zmienić, na początek poprzez zmianę siebie, potem wokół siebie (co dokonuje się samo, gdy Ja się zmieniam), a potem …. nie ma w zasadzie żadnych ograniczeń!

Noworoczne postanowienie

Główną barierą dla samopoznania stanowi to, że proces ten wymaga nabrania dystansu do otaczającego nas świata. Umiejętności „wyjścia z niego”, odwrócenia uwagi od tego co nas otacza i skierowania jej na to, co jest w naszym wnętrzu. Z reguły dokonuje się to w ciszy, najlepiej na pustkowiu. Dzisiejszy świat – w szczególności ci, którzy kierują ruchem stada baranów – bardzo tego nie lubi. Stara się za wszelką cenę pozbawić nas czasu i okazji do poznania siebie. Wmawia, że dużo lepszym rozwiązaniem jest np. trwanie przed ekranem telewizyjnego lub komputerowego monitora i bezkrytyczne wchłanianie dostępnych tam treści, najlepiej tych masowych.

2023 rok będzie z pewnością dostarczał licznych powodów do tego by w tychże monitorach tkwić. Znów zalewać nas będą różne, „ważne” informacje. Znów będzie się działo, w końcu mamy czas turbulencji. To, że on taki jest nie oznacza jednak wcale, że nasza uwaga musi w tym być. Powinniśmy się skupiać na naszych własnych opowieściach, związanych z odkrywaniem siebie. Na początek niech to będzie 15 minut dziennie w ciszy, najlepiej w okolicznościach, które umożliwiają „wyłączenie” zewnętrznych bodźców. Wówczas wyraźnie usłyszysz…….nie, jeszcze nie Twoje Prawdziwe Ja, ale to co dzieje się w Twojej głowie, cały panujący tam zgiełk. Będzie to pierwszy, ale ważny krok do tego by zacząć odkrywać się na nowo, by zacząć zmieniać siebie, a w ślad za tym zacząć zmieniać świat. Powodzenia!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.