31-12-2023
6 minut

Bądź architektem 2024 roku

Na przełomie roku zastanawiamy się często jaki będzie ten nowy rok. Niejako zakładamy, że będzie on nam „dany”, a my będziemy musieli przyjąć, to co przyniesie. Jeśli spotkają nas rzeczy, które uznajemy za korzystne, to będziemy mówić, że był to „dobry rok”. A jak nie, to taki, o którym będziemy chcieli jak najszybciej zapomnieć.

Co by się jednak stało, gdyby odwrócić nieco tę logikę? Gdyby w pełni uświadomić sobie, że to jak będzie wyglądał „nasz świat” na koniec 2024 roku to pochodna wyborów jakich dokonamy. W rzeczywistości bowiem ostateczny obraz całego świata, to nic innego jak pochodna miliardów indywidualnych decyzji. Począwszy od tych dotyczących tego jak spędzamy czas, co czytamy i oglądamy, przez nasze codzienne nawyki konsumenckie, po to, jak edukujemy nasze dzieci.

Nasze codzienne decyzje, kształtują RZECZYWISTOŚĆ JUTRA. Bardzo dobrze obrazuje to chociażby przykład ostatnich wyborów parlamentarnych: to indywidualne decyzje 3 milionów Polaków, którzy tym razem poszli do urn, choć nie zrobili tego 4 lata wcześniej zadecydowały o zmianie ich wyniku. W konsekwencji doszło do ukonstytuowania się nowej większości, a to pociąga za sobą kolejne istotne zmiany. Choć ich ocena to indywidualna sprawa, to nie byłoby ich gdyby na samym początku nie było tych indywidualnych decyzji o tym by „pójść i zagłosować”.

Powyższy przykład pokazuje także, że każdy moment jest dobry na zmianę swojego podejścia. Oczywiście nie jest to łatwe. W naszych postawach jest wiele inercji. Nasze decyzje i działania nie biorą się znikąd, nie są zawieszone w próżni. Są one pochodną „WGRANEGO” w nas – w procesie wychowania, edukacji, marketingowego programowania, itd. – sposobu myślenia, naszych przekonań i paradygmatów. To one nami rządzą. Świat jest ich pełen, a my z reguły słabo sobie ich istnienie i siłę oddziaływania uświadamiamy. A nawet jeśli już uświadamiamy, to potrzeba jest dużo silnej woli, by się im nie poddawać, by na trwałe zmienić perspektywę, np. zacząć się kierować większą empatią, zrównoważeniem i długoterminową wizją.

Do takiej zmiany potrzebna jest z reguły otwartość, rzeczywista chęć by coś się zmieniło. Tylko ona daje szansę na refleksję, na to by się zatrzymać i zacząć zadawać sobie pytania w rodzaju: dlaczego myślę, to co myślę?, dlaczego robię, to co robię? To właśnie dobrze postawione pytania otwierają nas na zmiany, najpierw te w sposobie myślenia, a w konsekwencji w sposobach działania (więcej o tym pisałem w „Aby zrozumieć świat wokół siebie, myśl systemowo i pytaniami”).

Gdy zaczynamy je sobie zadawać, wówczas łatwiej jest dostrzec „źródła wpływu”, KTO I CO KSZTAŁTUJE NASZE INDYWIDUALNE SPOSOBY MYŚLENIA o sobie samym i świecie wokół nas. W przypadku wielu z nas takim istotnym źródłem są media, zarówno te tradycyjne, jak i te społecznościowe. Wydają się być one miejscem wymiany myśli, ale w praktyce są także poligonem dla fałszywych informacji i manipulacji. Ponadto, sposób w jaki działa nasz mózg sprawia, że media te rzadko kiedy poszerzają nasze horyzonty, z reguły filtrujemy treści w taki sposób, by utwierdzały nas w przekonaniach, które już mamy.  W efekcie wszystko na co patrzymy, z czym się spotykamy jest przesiąknięte naszymi INTERPRETACJAMI I OSĄDAMI. Wbrew temu, co mogłoby się wydawać nie jest to korzystne, gdyż zamyka nas na nowe, innowacyjne i alternatywne sposoby myślenia i działania. To z tego właśnie powodu, J. Krishnamurti – indyjski filozof i pisarz – stwierdził kiedyś, że „umiejętność obserwowania bez oceniania jest najwyższą formą inteligencji”.

W tym miejscu, może się pojawić kolejna pułapka na drodze do zmian. Część z nas uświadamia już sobie mechanizm związany z naszymi sposobami myślenia, przekonaniami i paradygmatami. Nie zmienia jednak nic w swoim działaniu, bo nie wierzy w siłę swojego oddziaływania. Wierzy, że o tym co się dzieje, decydują możni tego świata, a on sam jest jedynie nic nieznaczącym pionkiem. To kłamstwo, w które wspomniani możni chcą abyśmy wierzyli. By mu się nie poddawać lepiej porzucić globalną perspektywę, skoncentrować się na tym, co bezpośrednio przed Tobą i wokół Ciebie. Na następnym kroku, który możesz wykonać, następnej decyzji, na tym co Ty możesz kontrolować.

2024 może stać się rokiem, w którym zbiorowo zdecydujemy się na odważne kroki w kierunku bezpiecznej innowacji, zrównoważonego rozwoju i większej sprawiedliwości społecznej. Trzymając się jednak starych schematów myślenia, nie możemy oczekiwać zmiany sposobów działania, a tym samym nowych wyników. Jeśli 2024 rok przyniesie – czy to na poziomie indywidualnym, czy społecznym – „więcej tego samego”, czyli pogłębienie istniejących wyzwań, problemów i społecznych podziałów, to oznaczać będzie to jedynie, że podążaliśmy utartymi korytami rzek naszych przekonań, że zabrakło tak potrzebnego nowego spojrzenia i towarzyszącej mu zmiany.

Blisko 4 lata temu pisałem o tym, że (u-)kształtuje się NOWE („Nadchodzi nowe. Nie zmarnujmy tej szansy!”), a to jakie ostatecznie ono będzie i jak proces zmian będzie przebiegał, niezmiennie zależy od naszej zdolności wybierania TEGO CO NOWE. Praktycznych kroków na drodze do NOWYCH SPOSOBÓW MYŚLENIA I NOWYCH WYBORÓW może być wiele. Najprostszym – a równocześnie najbardziej skutecznym – może być ograniczenie czasu dedykowanego mediom, tym tradycyjnym i społecznościowym. Wygospodarowany w ten sposób czas warto wykorzystać na głębszą REFLEKSJĘ. Jak już wspomniałem, to ona jest pierwszym krokiem na drodze do zmiany. I właśnie tych MAŁYCH Z POZORU ZMIAN, O WIELKIEJ SILE ODDZIAŁYWANIA, sobie i Wam w 2024 roku życzę.

 

Obrazek do tekstu został wygenerowany przez SI (DALL-E)

 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *