Zmieniający się świat - cz.1
 Oceń wpis
   

Koniec burzliwego roku, jakim bez wątpienia był 2016 skłania mnie do dokonania próby swego rodzaju podsumowania, próby syntetycznego ujęcia tego co się globalnie dzieje. Otaczający nas świat zawsze ulegał zmianom, ale ostatnie dziesięciolecie przyniosło przyspieszenie tego procesu. Związane jest to z faktem, że zmiany obejmują dziś równocześnie kilka wymiarów:

  • począwszy od sposobów funkcjonowania biznesu,
  • poprzez systemy finansowo-gospodarcze
  • systemy społeczno-polityczne,
  • a na geo-polityce skończywszy.

Przy czym odczuwanie tych zmian jest różne w zależności od tego, gdzie się żyje. Wśród mieszkańców USA i Europy dominujące są odczucia dyskomfortu i zagrożenia. Z kolei mieszkańcy większości krajów wschodzących (zwłaszcza Chin czy Indii) widzą w nadchodzących zmianach przede wszystkim wielką szansę.

Przyjrzyjmy się trochę tym zachodzącym zmianom.

 

I wymiar zmian – sfera funkcjonowania firm

Odczucie intensywności zmian z jakim obecnie spotyka się większość mieszkańców globu wynika z tego, że nie koncentrują się one w jednym obszarze, ale mają bardzo szeroki charakter. Pierwszym obszarem jest sfera funkcjonowania firm. Tradycyjne przedsiębiorstwa znajdują się dziś pod olbrzymią presją. Jej głównymi źródłami są postęp technologiczny oraz presja pro-efektywnościowa (ta ostatnia jest pochodną słabego wzrostu globalnego popytu). Postęp prowadzi do czegoś, co określa się jako „disruptive innovations” – innowacyjności, która na szeroką skalę kwestionuje dotychczasowe rozwiązania, czy to w odniesieniu do stosowanej technologii czy modeli biznesowych. By nie szukać daleko ofiarą tego procesu jest chociażby fińska Nokia – niekwestionowany lider telefonów komórkowych, który nie sprostał wyzwaniu jakim było pojawienie się smartfonów. Co ważne, proces upadku nie trwa – jak miało to miejsce w przeszłości – kilkanaście czy kilkadziesiąt lat, ale kilka.

Presja pro-efektywnościowa wyraża się w nieustannej optymalizacji procesów, poszukiwaniu wszelkich możliwości ograniczenia kosztów. Coraz częściej nie wystarcza już relokacja produkcji do tzw. „tanich” krajów; wiele z nich bowiem  – w efekcie wzrostu płac w ostatnich latach - nie jest już takie tanie, a poza tym jeśli wszyscy przenoszą produkcję w to samo miejsce (nie rzadko do tego samego chińskiego podwykonawcy), to trudno o zbudowanie przewagi konkurencyjnej. Dlatego też dziś dążenie do wyższej efektywności związanie jest często z robotyzacją i automatyzacją  procesów produkcyjnych. Trend ten wspiera taniość kapitału, rosnąca uniwersalność oferowanych urządzeń oraz spadające ich ceny (efekt typowy, gdy rośnie skala produkcji jakiś rozwiązań).

Te zmiany rodzą wyzwania nie tylko dla firm, ale także pracowników. Coraz rzadziej można spotkać się z sytuacją (dość powszechną chociażby w powojennym pokoleniu), że ktoś całe swoje zawodowe życia spędza w jednej firmie, bazując na raz zdobytej wiedzy (nieco tylko modyfikowanej wraz z postępem technologii). Coraz częściej trzeba być przygotowanym na nieustanną ewolucję kariery, na zdobywanie nowych kompetencji i umiejętności.

 

II wymiar zmian – model finansowo-gospodarczy

Druga płaszczyzna zmian obejmuje model finansowo-gospodarczy funkcjonujący w ostatnich dziesięcioleciach w większości gospodarek rynkowych, szczególnie rozwiniętych. Otóż filarem tego modelu jest powiązanie wzrostu gospodarczego z przyrostem zadłużenia. Generalnie nie ma w nim nic złego. W gospodarce bez kredytu można – w pewnym uproszczeniu - produkować/sprzedawać jedynie tyle, ile dochodów uzyskano w roku poprzednim, trudno więc w takiej sytuacji wygenerować wzrost gospodarczy. Kredyt umożliwia pre-finansowanie wydatków, które dopiero z opóźnieniem znajdą pokrycie w dochodach (te ostatnie pojawią się  jako efekt dodatkowej działalności wywołanej przez kredyt). W tej sytuacji kredyt niejako  warunkuje wzrost gospodarczy. Jest jednak jedno istotne „ale”. Wszystko to działa dobrze tak długo, jak przyrost długu przekłada się mniej więcej w takim samym stopniu na przyrost PKB (dochodów). Jeśli bowiem jednostkowy przyrost PKB wymaga większej skali przyrostu długu, to prędzej czy później musi to doprowadzić do kryzysu zadłużenia. Z taką sytuacją mamy do czynienia, gdy akcja kredytowa ukierunkowana jest na takie rodzaje aktywności (np. spekulacja na rynku nieruchomości), które nie przyczyniają się do wzrostu strumieni dochodów w długim okresie.

Dziś w licznych krajach świata (w tym wielu Europy Zachodniej) mamy do czynienia z bardzo wysokim poziomem zadłużenia będącego rezultatem finansowania kredytem pozyskania aktywów o niskiej produktywności (zdolności zapewniania dochodów). To swego rodzaju pętla na szyi tych gospodarek, która nie pozwala im na zdrowy wzrost. Do czego taka sytuacja prowadzi?  Z jednej strony do  poszukiwania możliwości przedłużenia żywota obecnego modelu finansowo-gospodarczego. Z drugiej do poszukiwania ewentualnych alternatyw. Pierwsze działania widoczne są m.in. w polityce ujemnych stóp procentowych, które mają obniżyć koszty obsługi długu w przypadku tych, którzy są już zadłużeni oraz zachęcić tych, którzy jeszcze są wypłacalni by wzięli kredyt. Są to swego rodzaju sposoby „zastępcze”, bo gdyby tak naprawdę chcieć odblokować „kredytowy” model gospodarczy, to trzeba byłoby zdjąć z gospodarek ciężar starych, nietrafionych pożyczek. To z kolei oznacza, że gospodarka (lub jej cześć, jakiś sektor – np. banki) musiałaby jednorazowo ponieść z tego tytułu znaczące straty. By tego uniknąć niektóre kraje (lub określone instytucje w tych krajach, np. banki centralne) nie ustają w poszukiwaniu alternatyw dla obecnego modelu, czyli w rozpatrywaniu scenariuszy typu „pieniądze z helikoptera”.  Przy czym zarówno przedłużanie żywota tradycyjnego modelu jak i eksperymentowanie z potencjalnymi alternatywami, to żeglowanie po nieznanych wodach, generujące wiele ryzyk i napięć.

 

O pozostałych dwóch wymiarach zachodzących w świecie zmian już wkrótce, w kolejnym wpisie.

Komentarze (0)
Wyjdźmy z bezimiennego rozwoju Zmieniający się świat - cz. 2

Komentarze


   

Najnowsze wpisy
2017-11-26 14:48 Optymizm Komisji
2017-11-15 20:40 Co po obecnym boomie?
2017-11-03 10:57 Kto będzie finansował (duże) firmy?
2017-10-22 16:03 Spokój na powierzchni oceanu
2017-10-14 09:15 MMŚP - motor napędowy gospodarki?
Najnowsze komentarze
2017-11-16 03:28
piotr janiszewski1:
Co po obecnym boomie?
CO...!!??? Kierunek ex ante pokazuje od wielu miesięcy SWIG80...!!!
2017-11-07 15:46
angling:
Kto będzie finansował (duże) firmy?
Crowdfunding też odpada w Polsce po ostatnim "incydencie" z Secret Service.
2017-11-05 08:29
artysta:
Kto będzie finansował (duże) firmy?
Najlepszy jest kredyt kupiecki.
O mnie
Andrzej Halesiak
Komentator polskiej rzeczywistości. Więcej na: linkedin: https://pl.linkedin.com/in/andrzej-halesiak-0b9363 Twitter: @AndrzejHalesiak