Rytm życia, rytm gospodarki

Andrzej Halesiak

Kategoria: Życie społeczne

Największy problem współczesnego świata – cz.2

cz. 1 opisałem największy moim zdaniem problem współczesnego świata, którym jest rozjazd pomiędzy tęsknotą człowieka za stałością, a rzeczywistością, którą cechuje nieustanna (i narastająca) zmienność.

W tym wpisie chciałbym się zastanowić jakie ten rozjazd może rodzić konsekwencje, jak może kształtować sytuację polityczno-społeczno-gospodarczą w nadchodzących latach. Punktem wyjścia jest założenie, że nękane niepewnością społeczeństwo będzie dążyć do tego, by „ból” tej sytuacji w ten czy w inny sposób ograniczyć. Dwie główne wiodące do tego drogi to: i) ograniczanie zmienności, spowolnienie czy wręcz zawrócenie biegu rzeczywistości, lub ii) przystosowanie się do zmienności. Przyjrzyjmy się im obu.

Czytaj dalej

Największy problem współczesnego świata – cz.1

W niniejszym tekście chciałbym rozwinąć wątek, który przewijał się już w kilku ostatnich wpisach. Jest on według mnie na tyle jednak ważny, że zasługuje na szersze i całościowe potraktowanie. Odnosi do tego, co moim zdaniem stanowi największe wyzwanie współczesnego świata.

Dzisiejszemu światu problemów nie brakuje i każdy może stworzyć swój własny ranking tych „topowych” w zależności od perspektywy jaką przyjmuje. Dla niektórych największym problemem będzie obecna pandemia, dla innych zmiany klimatyczne, dla jeszcze innych głód i niesprawiedliwość, itd. Ja chciałbym jednak zaproponować nieco inne spojrzenie, przyjmujące najprostszą, „ludzką” perspektywę. Patrząc przez jej pryzmat podstawowym wyzwaniem jest moim zdaniem rozjazd pomiędzy tęsknotą człowieka za stałością, a rzeczywistością, którą cechuje nieustanna zmienność.

Czytaj dalej

Poukładać siebie, Polskę i świat na nowo

Poniższy tekst ukazał się w cyklu „Idee dla Polski” Kongresu Obywatelskiego. Jego wersja pdf dostępna jest tutaj.

 

Pomimo licznych i wybrzmiewających od lat ostrzeżeń przed ryzykiem pandemii wirus całkowicie nas zaskoczył. Zaskoczył globalne społeczeństwo, ale także nas, Polaków – kilka tygodni beztrosko przyglądaliśmy się, jak epidemia rozwija się w Chinach, potem już bliżej nas, we Włoszech. Dopiero 4 marca – gdy odnotowano u nas pierwszy przypadek choroby – zostaliśmy gwałtownie wybudzeni z letargu.

Letarg to generalna przypadłość naszych czasów. Widać to było chociażby po kryzysie 2008 r. – powinien nam on uświadomić potrzebę głębokich zmian, a tymczasem skończył się „odkopywaniem puszki do przodu”, odsuwaniem problemów na bliżej nieokreśloną przyszłość. I nie był to moim zdaniem wyraz złej woli, a raczej czegoś, co dobrze uchwycił prof. P. Czapliński, pisząc w eseju ”Krańce wyobraźni” takie oto słowa: Jesteśmy na krańcach wyobraźni. Nie wyznacza ich zwykły kres aktualnego modelu rozwoju, lecz granica możliwości wymyślenia dalszego ciągu historii.

Aby przekroczyć „krańce wyobraźni”, rozwiązać narosłe przez dziesięciolecia problemy, musimy wpierw uświadomić sobie, że jesteśmy dziś jak malarz, który odrzucił ze swej palety połowę dostępnych kolorów. W efekcie jego obrazy są w stanie wyrażać tylko część rzeczywistości. Gdy to odkryjemy, mamy szansę na zmianę rządzących naszym życiem i zachowaniem paradygmatów. Wraz z tym zaczną wyłaniać się nowe rozwiązania i nowe instytucje. Pojawią się nowi liderzy. Jak do tego punktu dojść? Warto zacząć od diagnozy.

Czytaj dalej

Krańce wyobraźni, kraniec cywilizacji?

Bywa tak, że czytamy setki stron różnorakich książek, tylko po to by trafić na jedno, olśniewające zdanie. Coś takiego doświadczyłem niedawno czytając esej prof. P. Czaplińskiego ”Krańce wyobraźni”. W eseju tym jest zawarte takie oto stwierdzenie: “Jesteśmy na krańcach wyobraźni. Nie wyznacza ich zwykły kres aktualnego modelu rozwoju, lecz granica możliwości wymyślenia dalszego ciągu historii”.

Dlaczego stwierdzenie to okazało się dla mnie takie ważne? Zawiera ono myśl, którą od dłuższego czasu intuicyjnie wyczuwałem, ale nie potrafiłem wyartykułować. Okazała się być brakującym puzzlem, który pozwala scalić sporą część układanki. A wszystko dotyczy pytania dlaczego jako cywilizacja (szczególnie ta zachodnia) znaleźliśmy się w tak nieprzyjemnym miejscu? Dlaczego nurtują nas różnego rodzaju problemy, gospodarcze i społeczne. Dlaczego w polityce dominuje dziś populizm? Gdzie w tym wszystkim tkwi zasadniczy błąd? Przecież jeszcze nie tak dawno – po upadku komunizmu – popularne było hasło „końca historii”. Miało ono symbolizować, że kapitalizm i demokracja ostateczne udowodniły swoją wyższość, że ich powszechne wprowadzenie sprawi, że świat czeka jedynie stabilny i trwały rozwój, w efekcie którego Ziemia stanie się krainą szczęścia, pokoju i radości. Tymczasem jak wygląda świat każdy widzi, a dwa kluczowe odczucia, które zawiadują dziś umysłami ludzi to strach i niepewność. Elity polityczne nie są w stanie na te obawy odpowiedzieć lub – co gorsza – starają się je wykorzystać. Nie, nie po to by wskazać nową jakość i nową drogę, ale by ukierunkować to czy inne społeczeństwo na ścieżkę autorytaryzmu.

Czytaj dalej

Dlaczego czasem panikujemy?

Ten tekst zrodził się w mojej głowie w czasie porannej podróży metrem. Po zamknięciu szkół tłok znacznie mniejszy niż z w normalnych warunkach. Wzrok przyciągają zacięte twarze. 9/10 na komórek otwartych na serwisach informacyjnych z wiadomościami o koronawirusie. Kaszlnięcie jednego z pasażerów powoduje nerwowe odruchy u osób siedzących obok. Czuje się napięcie wynikające z poczucia psychicznego dyskomfortu. To klasyczne objawy narastania stresu, który – gdy pojawi się „wyzwalacz” – prowadzić może do paniki. Ta z kolei do irracjonalnych zachowań – zaczynamy kreować sytuacje, których teoretycznie chcemy uniknąć. Np. powodowani niczym nieuzasadnionym strachem, że już za chwilę zamkną sklepy biegniemy pędem do super-/hipermarketów, gdzie napotykamy nieprzebrane tłumy….doskonałe warunki do rozprzestrzeniania się wirusa.

Czytaj dalej

Wstaw szybę!

W książce „Punkt przełomowy – o małych przyczynach wielkich zmian” M.Gladwell poddaje analizie czynniki, które uruchamiają wspomniane w tytule wielkie zmiany. Jednym z opisywanych w książce przypadków jest dramatyczny spadek przestępczości w Nowym Jorku, który miał miejsce w latach 90-tych minionego wieku. Według autora wyjaśnienia tego fenomenu można dokonać w oparciu o tzw. „teorię wybitej szyby”. Teoria ta to efekt przemyśleń wywodzących się z kryminologii. Zgodnie z nią przestępczość jest nieuchronnym skutkiem stosunkowo drobnych zaniedbań, związanego z tym poczucia nieładu i rozprzężenia. Jak to działa obrazuje właśnie przysłowiowa wybita szyba. Jeśli w jakiejś dzielnicy powszechnym zjawiskiem jest, że w przypadku stłuczenia – celowego lub nie – sklepowej szyby stosunkowo długo pozostaje ona niewstawiona, to okoliczni mieszkańcy nabierają stopniowo przekonania, że dany rejon charakteryzuje brak należytej pieczy nad mieniem. Taka sytuacja stanowi swego rodzaju zaproszenie dla osób stąpających na granicy prawa do tego, by granicę tę przekroczyć. Rodzi się w nich poczucie przyzwolenia i bezkarności. Stąd już prosta droga do szybkiego rozprzestrzeniania się przestępczości, najpierw z reguły tej drobnej, ale szybko przeradzającej się w poważne sprawy.

Czytaj dalej

Powered by THE NEW LOOK