11-11-2021
6 minut

Dlaczego myślę, tak jak myślę? Dlaczego robię, to co robię? – cz.1

Postawione w tytule pytania pojawiały się już w moich wcześniejszych tekstach, w „Dlaczego czasem panikujemy?” oraz „Poukładać siebie, Polskę i świat na nowo.” Tym razem jednak chciałbym bardziej systematycznie podejść do związanej z nimi kwestii sposobu myślenia (będę także używał angielskiego odpowiednika „mindset”). Jak pisałem w „Najważniejsza transformacja: transformacja sposobu myślenia” potrzebujemy zmiany sposobu myślenia, by na nowo ukształtować naszą rzeczywistość. Dokonanie tej zmiany wymaga z kolei wiedzy o mechanizmach, które determinują nasze sposoby myślenia. Ponieważ temat jest obszerny z pewnością nie skończy się na tym jednym wpisie; jest to początek mini-cyklu.

Mindset, czyli co?

Na początek warto zdefiniować czym tak naprawdę jest „sposób myślenia”, co składa się na to co myślimy. Zgodnie z definicją zawartą w raporcie ONZ pt. „Changing Mindsets to Realize the 2030 Agenda for Sustainable Development” na sposób myślenia składa się zbiór przekonań, które każdy człowiek przyswoił sobie w toku życia. Są to przekonania o sobie i otaczającym świecie (światopogląd), które mają znaczenie dla jednostek jako czynniki psychologiczne rządzące dokonywaniem przez nie wyborów i formowaniem ich nawyków. Należą do nich czynniki oparte na wartościach, osobistych motywacjach, a nawet nieświadomości. Te ostatnie mogą mieć nawet większe znaczenie niż czynniki uświadomione.

Z powyższego opisu warto na chwilę zatrzymać się nad trzema kwestiami:

  • PRZEKONANIA O SOBIE determinują nasze postrzeganie świata,
  • ważnym elementem determinującym sposób myślenia są wyznawane WARTOŚCI,
  • (duża) część tego co nas determinuje ma charakter NIEUŚWIADOMIONY.

Jeśli chodzi o pierwszy punkt, to – w dużym uproszczeniu – osoba, której brak jest poczucia własnej wartości, posiadająca liczne kompleksy itd., będzie postrzegać świat raczej negatywnie, będzie interpretować zachodzące wydarzenia głównie z perspektywy zagrożeń. Podobnie w relacjach z ludźmi, będzie się czuć niekomfortowo w obecności tych, którzy mają inne postrzeganie świata, będzie ich postrzegać za swego rodzaju wrogów. Z kolei osoba z właściwie ugruntowanym (tzn. wewnętrznie a nie w oparciu o to co w sensie materialnym posiada) poczuciem wartości będzie postrzegać świat i zachodzące wydarzenia jako naturalnie zachodzące zmiany i koncentrować się na szansach jakie zmiany te stwarzają. Taka osoba będzie ciekawa ludzi, innych perspektyw na świat. Nie musi się z nimi zgadzać, ale gotowa jest je akceptować. W moim przekonaniu nasz kraj jest zdominowany przez osoby bez ugruntowanego poczucia własnej wartości, co sprawia, że dominującym uczuciem jest strach i wynikające z niego defensywne, zachowawcze nastawienie do rzeczywistości.

Jeśli chodzi o wartości, to chciałbym w tym miejscu odesłać do mojego tekstu „Jak Polak z Polakiem, czyli dlaczego nie potrafimy się dogadać”. Opisałem w nim – w oparciu o książkę J.Haidta „Prawy umysł” – jak złożonym zagadnieniem jest kwestia wyznawanych przez poszczególne osoby wartości oraz jak bardzo potrafią się one różnić.

Wreszcie element nieświadomości (podświadomości); także niezmiernie ważny w kształtowaniu naszych postaw. Bagaż doświadczeń, który niesiemy zapisuje się w nas w sposób często nieuświadomiony, w formie swego rodzaju „programów”, które działają niejako „w tle”, bez naszej kontroli, w olbrzymim stopniu wpływając na nasze decyzje i postawy (opisałem ten proces znacznie bardziej szczegółowo w „Skoryguj swój kurs”).

Każdy jest źródłem swojej własnej prawdy

Co ważne oddziaływanie naszego sposobu myślenia nie kończy się na tym „co przebiega nam po głowie” w postaci myśli. Rodzi znacznie dalej idące konsekwencje; determinuje to jak postrzegamy rzeczywistość, jak ją interpretujemy. W tym miejscu dotykamy bardzo istotnej kwestii: w zależności od tego co składa się na nasze życiowe doświadczenia (i wynikający z nich sposób myślenia) możemy bardzo różnie postrzegać określoną sytuację, określoną rzeczywistość. Począwszy od prostego, pojedynczego zdarzenia, a na złożonych procesach społeczno-gospodarczych skończywszy. Ze względu na indywidualne mindsety mamy niejako indywidualnie zdefiniowane „prawdy”. Ale, na tym nie koniec; w oparciu o te różne interpretacje wyciągamy odmienne wnioski, przekładające się często na określone wybory i działania.

W tym miejscu warto odwołać się do jakiegoś przykładu. Weźmy chociażby odmienne postrzeganie tego co wydarzyło się w Polsce po globalnym kryzysie finansowym; różnorodność systemów wartości oraz indywidualnych doświadczeń tego okresu (o czym pisałem m.in. w „Na Podkarpaciu A.Duda nie miał jak przegrać”) dała się na poziomie zbiorowym sprowadzić do dwóch dominujących, jakże odmiennych w swym brzmieniu narracji: dla jednych mieliśmy do czynienia z fenomenem „zielonej wyspy”, a dla innych z „Polską w ruinie”. Z punktu widzenia każdej z obu stron konfliktu rysowany przez nią obraz sytuacji był „jedynie słusznym” i stanowił jedyną możliwą interpretację faktów, jedyną prawdę.

Przechodząc do wniosków, jeśli dogłębnie przyjrzeć się funkcjonowaniu indywidualnego „sposobu myślenia”, to okazuje się, że w przypadku większości z nas to co myślimy, a za tym to co robimy, jak się zachowujemy, jak reagujemy na określone sytuacje jest efektem działania swego rodzaju WEWNĘTRZNEGO AUTOPILOTA. To moim zdaniem pochodna tego, że nie stawiamy sobie dwóch fundamentalnych pytań: „dlaczego myślę, tak jak myślę?” i „dlaczego robię, to co robię?”. Dopiero bowiem gdy zaczynamy je sobie stawiać, to stwarzamy możliwość powiązania naszej przeszłości z teraźniejszością, z tym jakich wyborów dokonujemy „tu i teraz”. Bez postawienia sobie tych pytań i bez zrozumienia skąd bierze się mój indywidualny sposób myślenia trudno go świadomie zmienić. O tej zmianie więcej w kolejnej części.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *