Na wstępie chciałbym lojalnie ostrzec, tych którzy zainteresowani są zagadnieniami ekonomicznymi, że niniejszy felieton nie będzie takowych dotyczył. Wynika to z faktu narastającego we mnie przekonania, że aby być w stanie powiedzieć coś nowego i oryginalnego o dzisiejszym świecie (w tym gospodarce), trzeba zacząć nań patrzeć innymi oczami, przyjąć inną perspektywę. Pierwszym krokiem do tego jest oderwanie się od utartych schematów myślowych, a więc od tego co wyniosło się ze szkół czy uczelni, ale także od bagażu profesjonalnych doświadczeń. Odwołując się do tzw. lingwistyki kwantowej trzeba „rozmyć” granice problemów, które nas nurtują, bo tylko wówczas jest się w stanie uzyskać na nie nową perspektywę.

Oczywiście nie jest to proces łatwy (co zdecydowanie mogę potwierdzić), ale niesamowicie wzbogacający. W przypadku zagadnień gospodarczych rozmywanie granic oznacza wychodzenie poza ortodoksję w ramach samej ekonomii, ale nie mniej ważne jest także patrzenie na zagadnienia ekonomiczne z perspektywy innych nauk czy nurtów myślowych. Jedną z pozycji, która na tej drodze okazała się w moim przypadku bardzo pomocna to książka D.R. Hawkinsa „Siła czy Moc: ukryte determinanty ludzkiego zachowania”. Choć to pozycja wiekowa (1995 r.), to przeżywa swój renesans. Dzieje się tak głównie za sprawą tzw. mapy poziomów świadomości. Nie tylko ona jednak stanowi o wartości książki – poniżej kilka ciekawych aspektów, które można z niej wyciągnąć w kontekście funkcjonowania dzisiejszego świata:

  • Kluczem do tego co się dzieje w świecie jest pojęcie świadomości, w bardzo dużym uproszczeniu definiowane jako stopień zrozumienia/akceptacji tego, że wytwory umysłu powstałe w wyniku sensorycznego (poprzez zmysły) odbioru świata to nie rzeczywistość,
  • Na poziomie jednostki to jak postrzega i interpretuje ona wszystkie zachodzące w kraju lub w świecie zdarzenia/sytuacje jest pochodną jej stanu świadomości – w dużym uproszczeniu osoby o niskich jej stanach większość wydarzeń postrzegać będą w kontekście zagrożeń, przy wyższych to co się wokół dzieje jest postrzegane głównie w kontekście doszukiwania się szans. To co również różni niskie i wysokie stany świadomości to sposób działania – niskie charakteryzuje powszechne wykorzystywanie SIŁY (agresji słownej, siły fizycznej itd.), wysokie zaś wykorzystywanie MOCY (a więc siły mentalnej, kreatywności, ponadprzeciętnej inteligencji itd.),
  • Społeczeństwa mają skłonność do instytucjonalizowania (w formie formalnych i nieformalnych instytucji) dominujących stanów świadomości, w efekcie następuje niejako samo-kopiowanie się określonego wzorca. W praktyce oznacza to m.in., że jeśli w danym społeczeństwie dominuje niski stan świadomości, to społeczeństwo samo-zorganizuje się w taki sposób, że postrzegać będzie zewnętrzy świat jako wrogi (co przekładać się będzie na podejmowane działania w polityce społeczno-gospodarczej, zagranicznej itd.),
  • Zdecydowaną większość globalnego społeczeństwa charakteryzuje niestety niski poziom świadomości. Stąd na przestrzeni wieków tak wiele wrogości, agresji i wykorzystania SIŁY. To, że świat wciąż istnieje jest zasługą jednostek świadomych – gdy ich proporcja w społeczeństwie osiągnie swego rodzaju masę krytyczną (wystarczy kilka procent całego społeczeństwa) jest w stanie „pociągnąć” (lub jak kto woli „popchnąć”) całe społeczeństwo ku optymistycznej, pozytywnej wizji kraju i świata. Z reguły w takich sytuacjach na czele kraju znajdują się charyzmatyczni przywódcy, będący w stanie stworzyć uwarunkowania, w których wszyscy (przynajmniej zdecydowana większość) czują się być włączeni w coś wielkiego, coś co ich jako jednostki zdecydowanie przerasta, ale jako „trybik w maszynie” bardzo chętnie będą z tym czymś wielkim się utożsamiać i w tym uczestniczyć.
  • Procesy związane ze świadomością są dynamiczne – gdy społeczeństwa operują w „niskich” stanach konserwatyzm myślenia powoduje, że narastają problemy, które prowadzą do „katastrofy”, która z kolei prowadzi do otwarcia się na nowe rozwiązania (rozpadają się istniejące rozwiązania instytucjonalne i tworzy tym samym miejsce dla przebicia się nowych idei, wyższej świadomość).

W moim odczuciu powyższe mechanizmy bardzo dobrze wpisują się w obraz dzisiejszego świata. Brak charyzmatycznych liderów i niskie stany świadomości społeczeństw doprowadziły do nawarstwienia się wielu różnorakich problemów (zadłużenie, eksploatacja środowiska, silna koncentracja dochodów itd.). Przy słabości tzw. elit coraz bardziej narasta agresja i skłonność do korzystania z SIŁY. Świat zbliża się więc do jakiegoś rodzaju katastrofy/kryzysu. Choć w zasadzie to już w nim tkwi i coraz częściej słyszy się westchnienia „oby tylko nie było gorzej”. Taka sytuacja wskazywałaby, że jesteśmy blisko przełomu.

O tym, że obecny system osiągnął już swoje granice pisałem już 3 lata temu („Powrotu do przeszłości nie ma”). Idą zmiany i nie powinno to dziwić. Jeśli chcemy wyjść z obecnej sytuacji potrzebujemy nowych rozwiązań. Jak wszystkie kraje mamy dwie opcje. Pierwsza – bolesna – to czekać aż „katastrofa” uderzy z pełną siłą i wymusi zmiany. Druga to podjęcie tych zmian z wyprzedzeniem, świadome otwarcie się na nie. Co jest potrzebne by zmaterializować w naszym przypadku ten drugi scenariusz? A.Einstein mawiał, że „szaleństwem jest powtarzać te same czynności i oczekiwać zmiany rezultatów”. Trzeba więc postawić na nowe rozwiązania i nowych LUDZI – jak pisze Hawkins: „by iść naprzód potrzeba słuchać wizjonerów, którzy wiedzą „jak”, a nie proroków wieszczących koniec”.

Co to wszystko oznacza w praktyce? Jeśli chcemy wyrwać się z obecnego dryfu i uniknąć katastrofy (obecna dysfunkcjonalność sfery politycznej coraz bardziej przypomina to co działo się w Rzeczpospolitej XVIII w.) potrzebujemy radykalnych zmian. Zarówno na poziomie jednostek (własnych, indywidualnych wyborów) oraz społeczeństwa musimy zacząć wybierać NOWE. Otwierać się na alternatywne źródła wiedzy, alternatywne interpretacje zjawisk, zrywać z utartymi nawykami i schematami (nawet jeśli do pewnego czasu się sprawdzały). Jako społeczeństwo musimy przewietrzyć tzw. elity i postawić na zupełnie NOWYCH LIDERÓW. Musimy też inwestować w „uczciwych i mądrych”, o których pisałem w „Polska droga prawdy – pomiędzy relatywizmem i absolutyzmem”.

Czasu nie ma dużo. Rok 2020 musi stać się rokiem przełomu. Jeśli tak będzie, to globalne zawirowania mogą stanowić dla nas wielką szansę – może się wręcz okazać, że okazja największego cywilizacyjnego skoku w dziejach naszego narodu jest dopiero przed nami. Szkoda byłoby ją zmarnować!