18-07-2021
7 minut

Nieokiełznany kapitalizm zjada własną przyszłość – cz.1

Ponieważ lato w pełni dziś znów nawiązanie do wakacyjnej lektury. Tym razem o książce amerykańskiego ekonomisty L.Thurowa pt. ”Przyszłość kapitalizmu – jak dzisiejsze siły ekonomiczne kształtują świat jutra”. Tytuł może brzmieć dla wielu znajomo. To nie dziwne, dziś księgarskie półki zawalone są publikacjami o tak samo lub podobnie brzmiących tytułach o przyszłości kapitalizmu. Tym co jednak istotnie różni książkę Thurowa, to fakt że ukazała się ona … w połowie lat 90-tych minionego wieku, a czytając ją ma się nieodparte wrażenie, że autor miał „wejrzenie w przyszłość” (czyli naszą teraźniejszość). To w moim przekonaniu pochodna dogłębnego zrozumienia mechanizmów funkcjonowania kapitalizmu, zwłaszcza jego słabości, a co za tym idzie umiejętności przewidywania tego jak będzie on ewoluował i oddziaływał na funkcjonowanie systemów społeczno-gospodarczych. Tym bardziej trzeba to docenić, że działo się to w czasach, gdy po upadku ZSRR i włączeniu Chin do globalnej gospodarki wielu wydawało się, że kapitalizm niezbicie dowiódł swej doskonałości, i że w związku z tym można już ogłosić „koniec historii”.

Indywidualizm i wspólnotowość raz jeszcze

Książka Thurowa jest też ciekawa z innego względu. Jest ściśle powiązana z tym o czym pisałem niedawno w Jak Polak z Polakiem, czyli dlaczego nie potrafimy się dogadać. Tamten tekst był oparty na teorii J.Haidta mówiącej, że pomyślne funkcjonowanie danego społeczeństwa wymaga utrzymywania w równowadze dwóch stron natury ludzkiej: samolubności (indywidualizmu) i potrzeby działania w formie wspólnoty. Thurow – choć ekonomista, a nie psycholog – idzie podobnym tropem poświęcając wiele uwagi kwestiom indywidualizmu i wspólnotowości. Zauważa, że indywidualizm nie istniał pierwszy. Wyłonił się z ładu społecznego, gdy w pewnym momencie historii jednostki zaczęły uzyskiwać prawa względem wspólnoty – to wartości społeczne stworzyły miejsce dla wartości indywidualnych, a nie na odwrót. Indywidualizm jest wytworem wspólnoty, a nie czymś co musiało zostać poświęcone dla wspólnoty.

Oczywiście książka Thurowa ma zupełnie inny charakter niż ta Haidta, ale wzajemnie się one uzupełniają. Thurow – podobnie jak Haidt – uważa, że przetrwanie danego społeczeństwa wymaga takiego połączenia indywidualizmu i wspólnotowości w spójną ideologię (narrację), która w połączeniu z dostępnymi rozwiązaniami technologicznymi zapewnia rozwój. Patrząc od drugiej strony – jeśli ideologia i technologia nie tworzą spójnej mieszanki, to społeczne i ekonomiczne mechanizmy szwankują osłabiając dany kraj, a przy niekorzystnych uwarunkowaniach prowadzą do jego upadku.

Klasycznym przykładem funkcjonowania tej zasady w praktyce jest tytułowy kapitalizm – jego szybki rozwój na zachodzie nie byłby możliwy, gdyby zmianom technologicznym nie towarzyszyły zmiany w ideologii – w szczególności przekonanie jednostek, że dorabianie się nie jest niczym złym. Wymagało to nie tylko dostosowań na poziomie instytucji świeckich (np. pojawienie się patentu), ale przede wszystkim w sferze religii (pojawienie się protestantyzmu). Przeszczepianie kapitalizmu na kolejne grunty – np. do Chin – wymagało tego samego; przyzwolenia (a wręcz zachęty) by jednostki chciały się dorabiać, tym samym stworzenia w ramach wspólnotowości możliwości rozwoju indywidualizmu.

Kapitalizm – system zbudowany na wewnętrznej sprzeczności

Thurow zauważa, że kapitalizm zbudowany jest na swego rodzaju wewnętrznej sprzeczności: postuluje indywidualne zainteresowanie maksymalizacją osobistej konsumpcji (tym samym dochodów), ale równocześnie indywidualna zachłanność działa w kierunku erozji kapitalistycznej wspólnoty, a w konsekwencji może zagrażać jej przetrwaniu. Najważniejszym źródłem erozji są mechanizmy ekonomiczne – kapitalizm sprawia, że nawet wychodząc od równomiernego rozkładu siły nabywczej rynkowa gospodarka szybko prowadzi do nierówności dochodowych/majątkowych. Różnicowanie to jest pochodną naturalnych nierówności: w talentach, preferencjach (np. praca/nauka a wolny czas), szczęściu, itd. Nie bez znaczenia jest także punkt startu: różne pochodzenie (wzorce zachowań, wiedza itd.).

Warto przy tym zauważyć, że kapitalizm jako taki nie ma ukierunkowania – pozwala na maksymalizowanie indywidualnych preferencji bez względu na ich charakter. Będzie maksymalizował preferencje nikczemne i destrukcyjne (oparte na chciwości) równie efektywnie i szybko jak altruistyczne i humanitarne.

To właśnie z powodu natury kapitalizmu od początku jego istnienia dwa kluczowe zadania władzy politycznej obejmowały w państwach o tym ustroju:

  • nadanie właściwego (społecznie pożądanego) ukierunkowania procesom kapitalistycznym,
  • zapewnienie równowagi opisanych powyżej sprzecznych wobec siebie sił – zbyt dużo uwagi przykładanej do wspólnotowości (poprzez hojne programy socjalne finansowane przez podatki), to zagrożenie dla podstawowych bodźców kapitalistycznych generujących postęp i gospodarczy wzrost. Z kolei hołdowanie zasadzie: „człowieku radź sobie sam”, to prosta droga do narastania (nadmiernych) nierówności i … rewolucji.

Rola jednoczącej wizji

Głównym elementem nadającym ukierunkowanie kapitalizmu jest społeczno-polityczna wizja, wizja „czegoś lepszego”, nie dla wąskiej grupy ludzi, ale dla zdecydowanej większości społeczeństwa.

Przez wiele powojennych dziesięcioleci wizja zachodniego kapitalizmu zbudowana była wokół narracji odnoszącej się do tak zwanej „klasy średniej’. Według tej wizji, każdy w społeczeństwie ma możliwość stopniowego dorobienia się, o ile tylko spełni dwa warunki: będzie ciężko pracował i systematycznie odkładał część dochodu w formie oszczędności. Od lat 70-80 minionego wieku wizja ta stawała się jednak coraz mniej wiarygodna. Dziś w gospodarkach zachodu podziela ją już niewielu. Trudno się zresztą temu dziwić biorąc pod uwagę realny spadek wynagrodzeń wielu grup zawodowych, wysoki poziom bezrobocia wśród ludzi młodych, rosnący udział nieregularnych form zatrudnienia, itd.

Gdy rzeczywistość zawodzi oczekiwania (nie udaje się realizować wizji, o oparciu o którą funkcjonuje dane społeczeństwo kapitalistyczne) wśród ludzi zaczyna narastać lęk i niepewność. Jeśli stan taki trwa zbyt długo staje się źródłem zaburzeń społecznych, które mogą się objawiać w różnej formie (wzrostu poparcia skrajnych nurtów politycznych, narastającej agresji i hejtu, czy wręcz rewolucji).

Thurow zwraca także uwagę, że przy braku pozytywnej wizji władze polityczne często wykorzystują jako element jednoczący społeczeństwo etniczność (ze skrajną jej formą nacjonalizmem), bądź imperializm. Jedno i drugie wykorzystuje do zjednoczenia społeczeństwa jakieś zewnętrzne zagrożenie, zewnętrznego wroga. W przypadku imperializmu chodzi o jego podbój. W etniczności o kierowanie społecznego gniewu (za własne niepowodzenia) na jakąś mniejszość/mniejszości – to w nich rzekomo ma tkwić źródło tego, że „nam się nie udaje”.

W kontekście opisanych powyżej mechanizmów funkcjonowania kapitalizmu łatwo zdiagnozować jego dzisiejsze problemy oraz potencjalne konsekwencje braku właściwych rozwiązań. O tychże właśnie rozwiązaniach, a także o wnioskach jakie z przemyśleń Thurowa płyną dla dzisiejszej Polski już wkrótce w cz.2.

1 Comment

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *