21-12-2023
9 minut

Priorytetem miękkie podbrzusze

W najbliższych tygodniach nowy rząd będzie z pewnością otrzymywał wiele rad: jak poradzić sobie z wyzwaniami w finansach publicznych, gdzie inwestować, jak reformować edukację, itd. To bardzo istotne zagadnienia. Równocześnie trzeba pamiętać, że są takie okresy w dziejach czy to poszczególnych kontynentów czy świata, kiedy na pierwszy plan wysuwa się właściwa identyfikacja „miękkiego podbrzusza”, tych elementów systemu społeczno-gospodarczego, które są szczególnie podatne na uznawane za stosunkowo mało prawdopodobne, ale za to niosące silne negatywne konsekwencje wydarzenia. Oczywiście także mitygowanie tych zagrożeń. To właśnie te umiejętności będą kluczowe w nadchodzących latach, doprowadzą do wyłonienia w świecie nowych wygranych i przegranych. W której grupie znajdzie się Polska?

Obyś żył w ciekawych czasach

Z pewnością nie możemy narzekać na ilość i różnorodność wydarzeń z jakimi mamy w ostatnich latach do czynienia. A można oczekiwać, że będzie ich więcej. Do postawienia takiej tezy skłania fakt, że na poziomie globalnym porzucamy ciągłość wielu procesów, które towarzyszyły nam przez minione dziesięciolecia i generalnie były dla nas korzystne. Pierwszym z obszarów zmian jest globalna demografia. Proces starzenia się globalnego społeczeństwa przyspiesza, niedługo będzie to powszechny fenomen. Z jednym istotnym wyjątkiem: Afryką. Gdy w Europie ponad połowa ludności ma ponad 44 lata, to w Afryce ponad połowa nie ma jeszcze 20 lat! Według prognoz ONZ Afryka już wkrótce stanie się globalnym liderem jeśli chodzi o przyrost liczby osób w wieku produkcyjnym – łącznie do 2050 r. o blisko 700 milionów. Czy i gdzie ludzie ci znajdą swoje miejsce życia i pracy, szczególnie biorąc pod uwagę zmiany klimatyczne, pozostaje pytaniem bez odpowiedzi.

Druga istotna kwestia, to stopniowe odchodzenie od jednobiegunowego świata. Po upadku ZSRR, Stany Zjednoczone stały się hegemonem, spełniającym bardzo istotną rolę globalnego policjanta, zapewniającego bezpieczeństwo międzynarodowego handlu. Bez tego niemożliwa byłaby turbo-globalizacja i związany z nią rozwój wielu regionów świata. Coraz więcej wskazuje na to, że USA mogą nie być w stanie lub nie chcieć spełniać tej roli w takim samym stopniu jak w minionych dziesięcioleciach. Choć za prezydenta Bidena jest to nieco mniej widoczne, to nurt izolacjonistyczny pozostaje w USA silny. Poza tym, dominująca pozycja USA będzie coraz bardziej kontestowana przez rwali. W tym kontekście trzeba pamiętać o olbrzymich zmianach jakie zaszły na przestrzeni minionych lat w potencjalne ekonomicznym (i militarnym): o ile w 1990 roku USA miały 21.5% udział w globalnym PKB (wg PPP, dane MFW) a Chiny 4%, to obecnie jest to odpowiednio 15% i blisko 19%.

Kolejna istotna nieciągłość dotyczy procesów demokratyzacji świata. Po 1990 byliśmy świadkami umacniania się demokracji, ale jak wskazują na to różnego rodzaju analizy (np. Democracy Report) ostatnie lata przyniosły całkowite odwrócenie korzystnych trendów i szybką odbudowę pozycji  autokratów. Towarzyszy temu powrót narracji skrajnie nacjonalistycznych i rewizjonistycznych oraz wyścig zbrojeń.

Mamy wreszcie do czynienia z gwałtownym przyspieszeniem  zmian technologicznych i społecznych. Era industrialna, w szczególności model masowej produkcji połączonej z wykorzystywaniem energii pochodzącej ze spalania paliw kopalnych odchodzi w przeszłość. Coraz wyraziściej formuje się paradygmat gospodarki opartej na wiedzy oraz społeczeństwa informacyjnego, wykorzystującego odnawialne źródła energii. Można mieć także nadzieję, że w większym stopniu pozycjonującego człowieka jako element biosfery, a nie jej konkwistadora. To ostatnie jest szczególnie ważne w kontekście presji jaką wywiera nasza cywilizacja na środowisko. Według danych zawartych w art. „Global human-made mass exceeds all living biomas” (Nature z 17 grudnia 2020 r.) masa tego co wytwarza człowiek (beton, plastik, itd.) podwaja się co 20 lat i właśnie przekracza swymi rozmiarami masę tego co żyjące (fauna i flora).

Przebudowa globalnego systemu i „miękkie podbrzusze”

Wszystko to oznacza duże zmiany systemowe. Nie wiemy do końca co znajduje się na końcu tej drogi, natomiast wiadomo, że tak zwany okres przejściowy jest i będzie burzliwy. W takich właśnie czasach kluczowymi pojęciami stają się: kruchość i antykruchość. Terminy spopularyzowane przez ekonomistę i filozofa N.Taleba, który postuluje traktowanie kruchości jako podstawowej miary oceny stabilności danego systemu, jakim jest np. dana społeczność i jej sfera gospodarcza. Podstawowym wyróżnikiem kruchości jest to, że koncentruje się ona na skali wpływu określonego wydarzenia na dany system (np. gospodarkę), bez wnikania w jego pochodzenie. Wynika to z założenia, że w czasach gwałtownych przemian historyczne zależności przyczynowo-skutkowe zawodzą. W takiej sytuacji zamiast próbować przewidywać przyszłość, lepszą strategią jest ochrona tych elementów systemu, które stanowią jego „miękkie podbrzusze”.

Co za takie „miękkie podbrzusze” można uznać w przypadku Polski? Na jedno z czołowych miejsc wysuwa się wysoki stopień uzależnienia gospodarki od importu surowców energetycznych. Blisko 100% wykorzystywanej w naszym kraju ropy i ok. 80% gazu pochodzi z importu. Choć oparcie produkcji energii elektrycznej na dostępnych lokalnie źródłach (węgiel, OZE) sprawia, że na poziomie całości zużycia energii import stanowi ok. 40%, to wciąż bardzo dużo. To że dziś gaz i ropa bezproblemowo płyną – głównie morzem – do Polski nie oznacza, że tak będzie w kolejnych latach.

Drugim istotnym elementem jest nasze wschodnie sąsiedztwo. Rosja nie skrywa swych imperialnych zamiarów, dlatego też należy liczyć się z kontynuacją różnego rodzaju form hybrydowych podjazdów.

Mniej intuicyjnym „miękkim podbrzuszem” jest uzależnienie gospodarki od rynku niemieckiego, eksport towarów do Niemiec stanowi blisko 30% całości. Tymczasem istnieje spore ryzyko, że gospodarka Niemiec może doznać długotrwałej zadyszki. Ważne elementy jej modelu gospodarczego odchodzą właśnie w przeszłość: rewolucja technologiczna prowadzi do erozji pozycji niektórych niemieckich firm (np. w przemyśle samochodowym), Niemcy straciły uprzywilejowanie w dostępie do źródeł energii, a na dodatek ważny dla eksportu chiński rynek może nie być tak dostępny.

Kolejna kwestia to dostęp do globalnych technologii. Jej znaczenie z punktu widzenia procesów rozwojowych jest olbrzymie. Przez ostatnie 30 lat traktowaliśmy dostęp do nich za pewnik. To także może się jednak zmienić. Podobnie z dostępem do różnego rodzaju surowców, wykorzystywanych w nowoczesnej produkcji. Także w tym względzie jesteśmy silnie uzależnieni od importu.

Bardzo istotne jest także cyberbezpieczeństwo. W czasach powszechnego wykorzystania technologii to sfera, która niewystarczająco „zaopiekowana” może rodzić olbrzymie konsekwencje.

Do mniej intuicyjnych kwestii należy także dostępność kompetencji. Przyspieszająca właśnie rewolucja technologiczna sprawi, że tempo ich erozji będzie znacznie wyższe niż w przeszłości. Jeśli nie będziemy mieli wbudowanych właściwych mechanizmów, wspierających proces szybkiego dostosowywania, to brak właściwie wykształconych osób może znacznie utrudnić awans na drabinie złożoności i produktywności.

No i wreszcie najważniejsza kwestia: silnej polaryzacji społecznej. Niejednokrotnie w naszej historii przekonywaliśmy się o tym, jak toczone w sytuacji zewnętrznych zmian wewnętrzne wojny prowadziły nas do katastrofy.

Identyfikować i działać

To z pewnością nie jest pełna lista, a jej uzupełnienie powinno być jednym z pierwszych zadań rządu. Równolegle potrzebujemy decyzji i działań, które nasze „miękkie podbrzusza” będą zabezpieczać.

W kwestii energii z jednej strony szybkiego – co nie oznacza „dzikiego” – rozwoju OZE (by ograniczać zależność od importu), ale także utrzymywania strategicznych zdolności wydobywczych i produkcji energii elektrycznej w oparciu o węgiel. Nawet jeśli w praktyce nie miałyby być one wykorzystywane, to cenę utrzymywania tych mocy w formie strategicznej rezerwy trzeba ponieść. Oczywiście nie neguje to potrzeby poprawy efektywności. Warto także inwestować we wszelkiego rodzaju formy magazynów: ropy, gazu, energii elektrycznej.

W kontekście wschodniego sąsiedztwa konieczne jest szybkie nadgonienie wieloletnich zaniedbań w obszarze obronności. Także wypracowanie strategii wobec możliwych kolejnych fal imigrantów i innych wariantów wojny hybrydowej.

Potrzebujemy weryfikacji źródeł dostaw kluczowych dla naszej gospodarki surowców oraz opracowania możliwych alternatyw. Także zmniejszenia eksportowej zależności od Niemiec. Dobrym kierunkiem jest np. wspieranie rozwoju sektora profesjonalnych usług. Podlegają one wymianie międzynarodowej, a możliwość ich świadczenia jest geograficznie nieograniczona. Do tego potrzeba jednak właściwych, elastycznie dostosowujących się kompetencji. To z kolei wymaga wysokiej innowacyjności polityki rynku pracy, wspierania nie tylko pracowników (urlopy na naukę, dofinansowanie, itp.), ale także firmy (np. w formie oferty audytu kompetencji).

By zapewnić sobie dostęp do nowoczesnych technologii Polska potrzebuje być częścią silnego ugrupowania gospodarczego. Naturalnym wyborem pozostaje UE, gdzie powinniśmy się znacznie aktywniej włączyć w kształtowanie przyszłych rozwiązań i polityk, także tych dotyczących Afryki.

Przekierować wzrok

W burzliwych czasach kraj wykazujący antykruchość wspina się w górę niejako po plecach tych, których struktury społeczno-gospodarcze zapadają się, bo są słabe. Cechuje go większa odporność, elastyczność i zdolność do adaptacji. Dwie ostanie cechy są częścią naszego narodowego DNA, ale teraz potrzebujemy kolejnego kroku: na bazie lekcji wyniesionych z COVID-u i napływu ukraińskich imigrantów powinniśmy wzmocnić mechanizmy współpracy różnego rodzaju podmiotów: rządu, samorządów, firm i organizacji pozarządowych. Dbanie o antykruchość to wspólne zadanie.

I najważniejsza rzecz, musimy poszerzyć sferę społecznego konsensusu, obniżyć temperaturę wewnętrznych sporów. Tylko wówczas będziemy w stanie skupić się na tym co ważne, a dzieje się  wokół nas. Historia uczy, że największe niewykorzystane w naszej historii szanse związane były z niedostrzeganiem tej szerszej perspektywy. Najwyższy więc czas by przekierować nasz wzrok.

 

Opublikowany (po zmianach redakcyjnych): Rzeczpospolita, 13.12.2023

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *