31-01-2018
8 minut

Przemysł 4.0 – jak wyzwanie przekuć w sukces

Każdy w codziennym życiu korzysta z nowoczesnych technologii. Rzadko mamy natomiast okazję spojrzeć na zachodzący globalnie technologiczny postęp z tzw. „lotu ptaka”. A czasem warto, by zobaczyć np., że globalna populacja robotów przemysłowych – 2 mln – jest dziś zbliżona do populacji …Warszawy i będzie się rozwijać znacznie szybciej niż Warszawa – o kolejny milion przyrośnie w zaledwie 3 lata. Że przyłączonych do Internetu jest dziś ok. 10 miliardów urządzeń, to więcej niż populacja naszego globu. Że średnio w każdej minucie minionego roku w internecie wysyłanych było 452 tys. tweetów, 156 mln e-maili, w najpopularniejszej wyszukiwarce zadawanych było 3.5 mln zapytań, a w najbardziej popularnym serwisie dzielenia się treściami video przeglądanych było 4.1 mln filmów. Świat zmienia się na naszych oczach.

Gospodarka, Społeczeństwo i Przemysł 4.0

Przywołane powyżej statystyki można w łatwy sposób powiązać z pojęciem Gospodarki i Społeczeństwa 4.0, wykorzystujących najnowsze zdobycze technologiczne dla poprawy efektywności funkcjonowania i – miejmy nadzieję – warunków życia. Ważnym elementem całej układanki ma być Przemysł 4.0, gdzie cyfra „4” odzwierciedla kolejną – po maszynie parowej, elektryfikacji i informatyzacji – fazę rewolucji przemysłowej. Jej istotą jest wykorzystanie zdobyczy technologicznych ostatnich lat – w tym cyfryzacji, sztucznej inteligencji, inteligentnych czujników, nowych materiałów, druku 3D, autonomicznych robotów, przetwarzania w chmurze, big data itd. – i przełożenie ich na efektywniejszy niż dziś proces wytwarzania. Chodzi o to by dzięki najnowszej technologii produkować szybciej i taniej, wyrządzając przy tym mniejsze szkody środowisku i zapewniając społeczeństwom finansowe i nie tylko korzyści.

W ramach Przemysłu 4.0 wytwarzanie ma się odbywać w Fabrykach 4.0, charakteryzujących się wysokim stopniem zautomatyzowania, składających się z komunikujących się ze sobą, samouczących się i przewidujących przyszłe zdarzenia maszyn i systemów. Takie fabryki mają funkcjonować za kilka lat, ale już dziś w tych istniejących masowo wykorzystuje się wspomniane wyżej rozwiązania technologiczne, tyle tylko że jeszcze w sposób nie do końca zintegrowany.

Sfera technologii stanowi jeden z wymiarów zachodzącej rewolucji. Równie istotne jest jej oddziaływanie na inne aspekty, w szczególności na funkcjonowanie wytwórców, ich kooperantów i klientów. Nowe formy wytwarzania mają pozwolić odejść od powszechnego dziś umasowienia produkcji i relokacji do tzw. „tańszych krajów” na rzecz masowego zindywidualizowania produktów („produkcja na zamówienie”) i powrotu produkcji w pobliże rynków zbytu. Podstawowymi kryteriami lokalizacji Fabryk 4.0 staną się dostęp do tanich i niezawodnych źródeł energii, niezawodna i skalowalna infrastruktura, wysokie i właściwe kompetencje pracowników, przyjazne otoczenie regulacyjne oraz dostęp do sieci kompatybilnych technologicznie poddostawców i usługodawców.

Przemysł 4.0 to jednak nie tylko szanse i nadzieje, ale też obawy. Chociażby te związane z cyber-bezpieczeństwem i te o wpływ nowej rewolucji na dostępność pracy. W tym drugim przypadku warto odwołać się do historii. Wcześniejsze fazy rewolucji przemysłowej doprowadziły do utraty 99% pierwotnych miejsc pracy w rolnictwie, dlatego też nie ma wątpliwości, że obecna rewolucja doprowadzi do zaniku wielu obecnych zawodów. W to miejsce powstaną jednak nowe. Firma doradcza McKinsey szacuje, że już w 2020 roku globalny deficyt osób o kompetencjach/wiedzy potrzebnych dla wdrażania koncepcji Przemysłu 4.0 będzie wynosił 40 mln osób. Poza tym fabryki przyszłości wykreują popyt na nowego rodzaju dobra i usługi, a wraz z tym powstaną nowe firmy, profesje i zawody. Trzeba jednak pamiętać, że w nie we wszystkich krajach wynik netto zachodzących przekształceń będzie dodatni. Warunkiem tego by docelowo znaleźć się w gronie beneficjentów jest dostosowanie się do nowych zasad i warunków gry, przede wszystkim poprzez zapewnienie podaży niezbędnych w Gospodarce 4.0 kompetencji. Ci którym się to uda będą mieć szansę stworzenia systemu społeczno-gospodarczego, w którym wykorzystanie maszyn uwolni więcej czasu dla ludzi – bez uszczerbku dla ich dochodów – na ich pozazawodowe zajęcia: rodzinę, realizację pasji czy zaangażowanie społeczne.

Przemysł 4.0 jako wyzwanie dla polskiej gospodarki

Polska jest w tej grupie krajów, które dobrze radziły sobie w ramach dotychczasowego modelu wytwarzania. Przetwórstwo przemysłowe odgrywa w naszym kraju znaczącą rolę – o ile na poziomie całej UE generuje niespełna 16% wartości dodanej, to w Polsce 20%. Co więcej, w ostatnich latach należeliśmy do wąskiej grupy krajów, w których rola przetwórstwa przemysłowego w gospodarce rosła – pomiędzy 2006 a 2016 r. udział podskoczył o 4.5 p.p. Byliśmy beneficjentami procesu relokacji produkcji w ramach UE.

Jest jednak także druga strona polskiego przetwórstwa. Jeśli przyjrzeć się obszarom naszej globalnej specjalizacji, to okazuje się, że są nimi stosunkowo proste towary. Trudno w palecie wytwarzanych u nas produktów doszukiwać tych szczególnie zaawansowanych technologicznie. Choć takie też są w Polsce wytwarzane, to z perspektywy globalnej czy nawet unijnej na znikomą skalę. Z powyższym punktem związana jest także kwestia sposobu konkurowania; na globalnym rynku konkurujemy głównie ceną (godzinowa stawka kosztów pracy jest w polskim przemyśle na poziomie 1/3 średniej unijnej). Równocześnie niski jest ogólny poziom zaawansowania technologicznego – liczba robotów przemysłowych na 10 tys. zatrudnionych w przetwórstwie wynosi jedynie 32 przy europejskiej średniej 99 . Niski jest też poziom nakładów na badania i rozwój w biznesie – jedynie 0.6% PKB wobec średniej unijnej 1.3%. Niski wydatków na rozwiązania teleinformatyczne.

Inną cechą polskiego przetwórstwa jest wysoki poziom jego rozdrobnienia; przeciętna wielkość polskiej firmy wytwórczej to około 2/5 średniej firmy unijnej i niespełna 1/5 niemieckiej. Przekłada się to na niski poziom produktywności – co „zjada” znaczną część korzyści z niskich kosztów pracy – oraz na ograniczoną zdolność ponoszenia nakładów na rozwój.

W kontekście przedstawionej wcześniej wizji „Przemysłu 4.0” ewolucja globalnych procesów wytwarzania będzie rodzić dla Polski poważne wyzwania. Po pierwsze ryzyko utraty międzynarodowej konkurencyjności w związku z przedefiniowaniem kryteriów inwestycyjnych – od niskich kosztów w kierunku dostępności kwalifikacji, tanich/niezawodnych źródeł energii, jakości otoczenia biznesowego itd. Po drugie ryzyko „wypadnięcia” z globalnych łańcuchów tworzenia wartości przez brak kompatybilności w efekcie nieumiejętności sprostania wymogom technologicznym, organizacyjnym, kompetencyjnym itd. Dotyczy to w szczególności firm kooperujących dziś z partnerami z Niemiec – kraj ten jest wśród globalnych liderów wdrażania rozwiązań Przemysłu 4.0, równocześnie aż 27% naszego eksportu towarów trafia właśnie na rynek niemiecki, często jako półprodukt wykorzystywany w dalszym procesie przetwarzania lub montażu.

Zmaterializowanie się tych zagrożeń oznaczałoby stopniową deindustrializację naszego kraju, utratę wartościowych miejsc pracy, spadek tempa wzrostu, nierównowagę płatniczą, problemy fiskalne i w konsekwencji malejącą atrakcyjność Polski jako miejsca życia i pracy. Zagrożenia te nie mają jedynie czysto teoretycznego charakteru. Potwierdzają je analizy i badania stopnia gotowości poszczególnych krajów do „Przemysłu 4.0”. Indeks cyfryzacji gospodarki McKinsey&Co, indeks gotowości firmy Roland Berger czy też indeks gotowości Duńskiego Instytutu Przemysłowego z reguły wskazują, że pod względem tego przygotowania plasujemy się dziś w trzeciej dziesiątce unijnych krajów. Decydują o tym wspomniany już wcześniej niski stopień wykorzystania technologii, a także ograniczone inwestycje w aktywa/ludzi odpowiedzialnych za procesy cyfrowe, mała decentralizacja decyzji w firmach, a także niski poziom zaawansowania popytu.

Jak wyzwanie przekuć w sukces?

Kończący poprzednią część akapit nie wybrzmiewał zbyt optymistycznie. Wiele zależy jednak od perspektywy jaką się przyjmuje – każdą słabość można postrzegać bowiem jako szansę, jako potencjał do wykorzystania. Tak też jest z Przemysłem 4.0. Dziś jest nam do niego daleko. Równocześnie jednak Przemysł 4.0 może być lekarstwem na innego rodzaju wyzwania przed jakimi stoi polska gospodarka. Ich źródłem są trendy demograficzne; depopulacja i starzenie się społeczeństwa sprawiają, że spadać będzie liczba pracujących w gospodarce. Nierównowaga na rynku pracy prowadzić będzie też do wzrostu płac, redukując tym samym nasze przewagi w zakresie konkurencyjności kosztowej. W tym kontekście migracja procesów produkcyjnych do standardu 4.0 jawi się wręcz jako wybawienie. Umiejętnie przeprowadzana zapewniłaby wzrost produkcji przemysłowej przy malejącym zaangażowaniu pracy, zmianę struktury zatrudnienia w przetwórstwie w kierunku stanowisk wymagających wyższych kwalifikacji (tym samym o wyższych płacach) oraz zmianę struktury gospodarki w kierunku bardziej zaawansowanych sektorów. Na poziomie makroekonomicznym oznaczałoby to efektywniejsze wykorzystanie zasobów, bezpieczny wzrost płac i popytu, komfortową sytuację fiskalną, równowagę zewnętrzną oraz lepsze dopasowanie miejsc pracy do kompetencji, a tym samym większą satysfakcję z życia i pracy. Innymi słowy migracja w kierunku Przemysłu 4.0 to najkrótsza – choć nie prosta – droga do tego, by kontynuować sukces gospodarczy minionych 25 lat.

W kontekście powyższych faktów pytanie w przypadku Polski nie brzmi „Czy migrować do Przemysłu 4.0?”, ale „Jak skutecznie to zrobić?”. Stworzeni warunków dla takiej transformacji powinno być jednym z kluczowych priorytetów obecnego rządu.

 

Opublikowane (po zmianach redakcyjnych): Gazeta Prawna 24.01.2018

Artykuł stanowi syntezę szerszego raportu: „Polska gospodarka w obliczu kolejnej fazy rewolucji przemysłowej”, który jest dostępny pod adresem: https://www.pekao.com.pl/binsource?docId=62275

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.