07-01-2022
8 minut

Przyszłość Polski – kontynuacja „złotego wieku” czy schyłek?

Pierwszą książką jaka wpadła w moje ręce na początku 2022 roku była „Principles for dealing with the changing world order: why nations succeed and fail” R.Dalio. Autor to twórca największego pod względem wielkości zarządzanych aktywów funduszu hedingowego. Trudno mi sobie wyobrazić lepszą lekturę na początek br., szczególnie w kontekście tego co sam napisałem kilka dni temu w: „2022 – rok rozpadu i kreacji” :-).

Książka Dalio – którą oczywiście polecam do samodzielnego przestudiowania – to swego rodzaju dzieło życia (pewnie dlatego liczy ponad 500 stron), podsumowanie obserwacji i studiów osoby, która 50 lat spędziła na rynku finansowym i była aktywnym uczestnikiem zachodzących na nich wydarzeń. Nie będę opisywał zawartości książki. Skupię się jedynie na dwóch wątkach. Najpierw pokrótce opiszę, dlaczego R.Dalio uważa, że nadchodzące lata będą bardzo burzliwym okresem (pod tym względem się zgadzamy :-)). Z kolei w drugiej części wykorzystam schemat analityczny R.Dalio, do przyjrzenia się sytuacji Polski, w kontekście potencjalnie nadchodzących globalnych zawirowań i wynikających z nich zmian.

Globalna perspektywa

W kontekście globalnym analiza Dalio koncentruje się na dynamice zmian zachodzących w świecie pod wpływem procesu powstawania i upadku największych mocarstw. Z tej perspektywy:

  • choć w świecie można wyróżnić różnego rodzaju cykle, to jednymi z najbardziej istotnych są te związane z powstawaniem i upadkiem potęg/mocarstw wiodących; z tej perspektywy w ostatnich stuleciach po cyklu holenderskim nastąpił brytyjski, po nim zaś amerykański.
  • w ramach cyklu rozwoju potęg można wyróżnić trzy główne okresy: wzrastanie, stabilizacja („bycie na szczycie”) i schyłek. Pierwszy to z reguły okres prosperity, w drugim pojawiają się sygnały nadchodzących problemów, a w trzecim zakumulowane problemy „wybuchają” z pełną siłą. Są one pochodną wewnętrznych i zewnętrznych konfliktów o różnym charakterze i natężeniu, a także przerostu zadłużenia,
  • natura i mechanizm cykli jest mniej więcej stały, co wynika z faktu, że niezmiennie stoją za nimi te same składowe ludzkiej natury: chciwość, strach, zazdrość, itp. Tym co wpływa na losy narodów i świata jest nieustanna walka o to kto „dzieli i rządzi”, czyli o bogactwo i władzę. Często wykorzystywane są w tej walce elementy związane z ideologiami i religiami. Specyfiką tego procesu jest to, że docelowo stosunkowo niewielka grupa ludzi koncentruje w swoich rękach olbrzymią siłę (majątek i władzę), a gdy trzeba angażuje (np. w wojny) pozostałą część społeczeństwa (używając swej władzy, pobudek ideologicznych czy religijnych) do obrony ich własnych interesów,
  • schyłkowi danego mocarstwa towarzyszą z reguły globalne zawirowania, na skalę, która zaburza życie wszystkich lub zdecydowanej większości ludzi na świecie,
  • ponieważ w kontekście długości trwania okresy prosperity i zaburzeń rozkładają się jak 5:1 (zaburzenia są stosunkowo krótkie), ludzie żyjący w fazach prosperity i stabilizacji z reguły nie są w stanie dostrzec nadchodzących zmian związanych z upadkiem; swój obraz przyszłości budują w oparciu o to „co było wczoraj”, nie są w stanie postrzegać świata z perspektywy „szerszego obrazu”, dlatego też gwałtowne zmiany, jakie pojawiają się w fazie schyłkowej, bardzo ich zaskakują,
  • zdaniem R. Dalio jesteśmy właśnie świadkami końcowej fazy cyklu potęgi USA, a potwierdzeniem tego jest występowanie wszystkich trzech objawów tego etapu: eksplozja zadłużenia, narastające konflikty wewnętrzne, narastające napięcia zewnętrzne. W jego ocenie nadchodzące lata przyniosą ostateczne rozwiązanie tej sytuacji. Bez względu na jej formę – pokojowa lub nie – towarzyszyć temu będą liczne zawirowania.

Jednym słowem, zdaniem R.Dalio „będzie się działo”, gdyż w nadchodzących latach będzie się wyłaniał „nowy porządek” globalny, który zrodzi daleko posunięte konsekwencje dla wszystkich krajów świata.

 

Polska – kontynuacja „złotego wieku” czy schyłek?

To, czy R.Dalio ma rację dopiero w pełni się okaże. Niemniej jednak bezsporny wydaje się już fakt, że świat wszedł w fazę wzmożonych turbulencji. Można doszukiwać się różnych powodów tych zjawisk – niekoniecznie wiązać je ze zmianą globalnego układu sił – ale bardzo wiele wskazuje na to, że trwające właśnie dziesięciolecie będzie bardzo burzliwe, będzie obfitować w różnego rodzaju „kryzysy” – sytuacje, które będą zaskakiwać. Umiejętność – lub jej brak – odnalezienia się w takiej sytuacji zdeterminuje perspektywy poszczególnych narodów; jednym uda się wykorzystać czas zawirowań do wzmocnienia swojej pozycji – globalnego awansu – w przypadku innych zawirowania je pogrążą. Pisałem o tym więcej dwa lata temu („Nadchodzi nowe. Nie zmarnujmy tej szansy!”), więc nie będę tych kwestii rozwijał.

To, czy okres zawirowań okaże się dla danego kraju szansą na „wyniesienie” czy go pogrąży, będzie zależne od bardzo wielu czynników. Trzeba sobie także powiedzieć wprost, że w przypadku mniejszych krajów, nie wszystko pozostanie w ich własnych rękach (pisałem o tym w 2017 r. w Rzeczpospolitej; „Współpraca albo marginalizacja”) – siła globalnych przetasować może być tak duża, że po prostu będą musiały jej się poddać. Z drugiej strony nie jest też tak, że od kondycji danego narodu, od jego liderów, instytucji, itd. nic nie zależy. Wręcz przeciwnie; posiadając liderów-wizjonerów, sprawne i dostosowane do wymogów czasów instytucje można w znaczący sposób wzmocnić szanse na to by okres zawirowań okazał się okresem „wyniesienia”.

W tym właśnie kontekście chciałbym się posłużyć metodologią wykorzystywaną przez R.Dalio (nieco ją adaptując) do oceny obecnej sytuacji Polski, tego jak pozycjonujemy się dziś w kontekście trzech faz rozwoju potęg (wzrost, stabilizacja, schyłek). Mam oczywiście świadomość, że nie jesteśmy globalną potęgą, ale parametry jakie bierze pod uwagę Dalio do oceny siły mocarstw, można moim zdaniem wykorzystać do oceny fundamentalnej kondycji w zasadzie każdego kraju. Szczególną zaletą podejścia Dalio jest to, że nie patrzy on jedynie na parametry ekonomiczne (te często wykazują inercję), ale bierze pod uwagę spektrum zagadnień społecznych, politycznych i gospodarczych.

Slajdy poniżej prezentują moje postrzeganie sytuacji; to w jakiej fazie się obecnie znajdujemy reprezentuje pole zaznaczone na żółto (gdy ocena nie była jednoznaczna są to dwa sąsiednie pola).

 

Wnioski jakie moim zdaniem wyłaniają się z tego obrazu (analizy) są następujące:

  • choć nie osiągnęliśmy nawet 70% poziomu dochodów najbardziej zaawansowanych krajów świata (np. w odniesieniu do Niemiec jest to obecnie 62%), to w przypadku wielu parametrów wykazujemy cechy państwa schyłkowego,

 

  • w sytuacji, gdy podstawy gospodarcze są wciąż jeszcze stosunkowo solidne główne zagrożenie dla tego by „złoty wiek” trwał stanowią kwestie społeczno-polityczne: brak wspólnoty celów, polaryzacja wartości, niska jakość liderów (politycznych elit). To właśnie te aspekty coraz bardziej negatywnie przekładają się na funkcjonowanie instytucji (pisałem o tym ostatnio w „Gdy przewidywanie zawodzi, kluczem do sukcesu jest zdolność adaptacji”) i nieuchronnie prowadzą do tego, że także sfera gospodarcza zacznie w coraz większym stopniu wykazywać oznaki erozji. Innymi słowy bez radykalnych zmian o trwaniu „złotego wieku” możemy zapomnieć, nie wspominając już o zagrożeniach jakie obecny stan rodzi w kontekście globalnych zawirowań,

 

  • na czym miałyby polegać te zmiany? Na zdecydowanym odcięciu się od post-Solidarnościowego konfliktu, który niszczy nasz kraj, oraz od ludzi (z obu stron), którzy go stymulują. Jak pisałem w „Umiejętność czytania i rozumienia czasów” potrzebujemy w sferze polityki mentalnościowej zmiany, zastąpienia ludzi o „wojennej mentalności” budowniczymi i koncyliatorami. Potrzebujemy by o losach Polski zaczęły decydować osoby ukierunkowane na budowanie wspólnoty „włączającej”, opartej na zaufaniu i kapitale społecznym, działaniu dla czegoś pozytywnego. Potrzebujemy nowego przywództwa (pisałem o tym w „Przywództwo dla rozwoju….”), nowych wizji dla kraju, przywrócenia sprawności instytucji i doprowadzenia do restartu istotnych procesów gospodarczych (w szczególności inwestycji prywatnych).

Nie liczę na to, że to co przedstawiłem powyżej przekona do zmiany postrzegania naszej sytuacji kogoś, kto uważa że „tak jak jest, jest dobrze” lub  że „moja chata z kraja” czy też piewców „złotego wieku”. Mam natomiast nadzieję na to, że powyższa analiza zachęci większą niż dziś grupę osób w naszym kraju, do tego by zechcieli postrzegać to co się u nas dzieje w całościowy sposób i w długofalowej perspektywie (nie przywiązując się do tej czy innej metodologi, wręcz przeciwnie testując różne narzędzia). Spojrzeć na sytuację nie przez pryzmat bieżących danych o umierających na COVID, styczniowej inflacji, tego kto zyskał/kto stracił z racji „Nowego Ładu”, ale przez pryzmat szans na przetrwanie naszego kraju, w czasach zaburzeń jakie już są, ale przede wszystkim tych, które nadchodzą.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *