24-01-2021
11 minut

Słońce krąży wokół Ziemi

Wielokrotnie na stronach mojego bloga pisałem o nadchodzących w świecie i w Polsce zmianach, że świat po pandemii zmieni się w wielu wymiarach, że wiele aspektów naszego życia trzeba będzie poukładać na nowo („Poukładać siebie, Polskę i świat na nowo”).

Nie chodzi mi przy tym o powierzchowne zmiany, w rodzaju tych związanych np. ze zmianą podejścia do „zaciskania pasa” i poziomu długu publicznego. Tego typu „dostosowania” to jedynie znane z historii odchylenie się wahadła z jednej skrajności w drugą, usankcjonowanie niejako na poziomie teoretycznym tego co i tak już jest. Na dłuższą metę z tego typu zmiany nic dobrego nie będzie; w najlepszym razie silne efekty redystrybucyjne (przesunięcie bogactwa pomiędzy różnymi grupami społecznymi, niekoniecznie w sposób pożądany), a w najgorszym utrata kontroli nad procesami inflacyjnymi w gospodarce.

Zmiany, których potrzebuje świat w kontekście zagadnień społeczno-gospodarczych muszą mieć dużo głębszy charakter, muszą odnosić się do kluczowych paradygmatów i związanych z nimi narracji. Muszą dotyczyć fundamentów funkcjonowania na Ziemi naszej cywilizacji. O kilku takich właśnie fundamentalnych sprawach chciałbym dziś napisać.

Wartość i użyteczność
Pierwsza kwestia odnosi się do dwóch powszechnie wykorzystywanych w ekonomii (i nie tylko) pojęć: wartość i użyteczność. W odniesieniu do pojęć tych można zidentyfikować kilka problemów.

Po pierwsze dzisiejsza ekonomia zbudowana jest na wartościach materialnych; przyjmuje, że dla człowieka liczy się to co w taki czy w inny sposób da się wyrazić w pieniądzu. Tymczasem wiele ważnych dla człowieka aspektów życia (tych niematerialnych) nie da się w ten sposób wyrazić. To co ekonomia uznaje za wartościowe nie obejmuje szerokiej palety dóbr niematerialnych, co sprawia, że bodźce systemowe (w szczególności sposób wychowania oraz tak zwane otoczenie i normy społeczne) ukierunkowują działania ludzi w taki sposób by koncentrowali się oni na tym co materialne.

Po drugie, nawet w ramach tego co da się zmierzyć w pieniądzu nie zawsze właściwie przypisujemy znaczenie i wartość. Dla przykładu działalność spekulacyjna na rynkach finansowych czy rynku nieruchomości jest traktowana jako „wartościowa”, podczas gdy ciężka praca wykonywana w domu czy też ta związana z opieką nad starszą osobą już wartościowa w naszym obecnym podejściu nie jest (w efekcie nie jest wynagradzana, nie jest wliczana do najbardziej powszechnych mierników dobrobytu takich jak PKB). Prowadzi to do licznych absurdów, jak chociażby tego przywoływanego przez M.Mazzucato (autorkę doskonałej książki „Wartość wszystkiego”), że praca wykonywana przez panią X sprzątającą dom u pana Y jest wartościowa, wliczana do PKB (o ile oczywiście jest rejestrowana), ale gdy ta sama pani zostaje żoną pana Y, to te same czynności sprzątania przestają tworzyć wartość/PKB.

Przy obecnym podejściu hierarchia potrzeb Maslowa zastępowana jest w zasadzie przez jedną jedyną potrzebę: mieć jak najwięcej pieniędzy – gdy je masz droga do zaspokojenia wszystkich innych potrzeb (włącznie z potrzebą uznania i szacunku) stoi przed tobą otworem.

Tkwiąc przy niewłaściwym zdefiniowaniu wartości niejako „pchamy” świat w materializm, coraz częściej w jego najbardziej ekstremalnej formie wyrażającej się w zasadzie: „greed is good”. W konsekwencji dopchnęliśmy dziś nasze społeczno-gospodarcze systemy do miejsca, w którym nie za bardzo wiemy co dalej zrobić (pisałem o tym w „Krańce wyobraźni, kraniec cywilizacji?”).

To wypaczone w dzisiejszym świecie pojęcie wartości jest moim zdaniem w dużej mierze pochodną niewłaściwych założeń co do tego, co motywuje funkcjonowanie człowieka. Otóż dziś ekonomia zakłada, że motorem wszelkich działań jest maksymalizacja indywidualnej użyteczności. Stąd już prosta droga do wysnucia wniosku, że wszystko co człowiek w życiu robi ma charakter egocentryczny. Takie podejście jest spójne z niektórymi teoriami psychologicznymi, ale wiele marginalizowanych przez dziesięciolecia koncepcji filozoficzno-psychologicznych wskazuje, że człowiek jest istotą społeczną i w związku z tym ma silną potrzebę bycia użytecznym dla społeczeństwa (zainteresowanym polecam dwie książki I.Kishimi i F.Koga prezentujące koncepcje A.Adlera: „Odwaga bycia nielubianym” i „Odwaga bycia szczęśliwym”) . Tylko wówczas, gdy tę potrzebę jest w stanie realizować może być szczęśliwym.

Liniowość a złożoność/wielowymiarowość
Drugi istotny obszar, który moim zdaniem wymaga zmiany paradygmatu odnosi się do sposobu funkcjonowania świata, zachodzących w nim procesów. Powszechnie wykorzystywane dziś modele ekonomiczne zakładają, że: i) gospodarka, to zbiór złożony z dużej liczby niezależnych podmiotów, z których każdy ma podobną wiedzę, że dzięki temu można w analizie skoncentrować się na agregatach, ii) świat działa w oparciu o redukcjonizm (że możliwe i właściwe jest wyjaśnienie i opis własności świata poprzez opis i wyjaśnienie zachowania się jego części). Prowadzi to do sytuacji, w której badanie zagadnień ekonomicznych odbywa się w oparciu o zasady liniowości, mechanizm przyczynowo-skutkowy. Na poziomie teoretycznym łatwo jest to zapewnić wprowadzając powszechne w ekonomii założenie „przy innych warunkach niezmienionych”, ale co z praktyką?

Redukcjonistyczne podejście sprawia, że w ramach ekonomii każde zagadnienie jest rozkładane na „części pierwsze”, po to by zrozumieć stojącą za nim mechanikę. W efekcie ekonomia poszła w kierunku badania tych „części pierwszych”. Problem polega jednak na tym, że w praktyce podejście to nie działa. Gospodarka i społeczeństwo nie są jak samochód. W jego przypadku znajomość funkcjonowania poszczególnych podzespołów prowadzi to stworzenia koncepcji pojazdu, którą na linii montażowej można w pełni odtworzyć (samochód będzie miał wygląd jak na schemacie i spełniał zakładane funkcje). W przypadku ekonomii tak nie jest. Okazuje się, że posiadanie wiedzy o poszczególnych podzespołach (rynkach finansowych, podatkach, itd.) i składanie ich w całość nie przekłada się na to co „założono na papierze”. Dobitnie pokazał to chociażby globalny kryzys finansowy, który zaskoczył niemalże wszystkich.

Ta sytuacja jest związana z błędnym założeniem o liniowości. Już na pierwszy rzut oka widać, że do opisu świata w jakim żyjemy znacznie lepiej nadają się teorie złożonych systemów. Takie, które zakładają występowanie wielowymiarowych oddziaływań różnorakich podsystemów, w efekcie ostateczny efekt określonych działań jest dużo mniej przewidywalny. Z definicji złożone systemy nie poddają się redukcjonizmowi, a całość (system) to coś więcej niż suma poszczególnych części. Taki złożony system obejmuje nie tylko to co dla ekonomisty jest oczywiste (np. rynki, podatki, itd.), ale także to co z reguły pozostają poza sferą jego zainteresowania (pogoda, zmiany społeczne, katastrofy naturalne itd.).

W złożonych systemach, ostatnia rzecz, która się wydarzyła, prawie nigdy nie dostarcza informacji o tym, co będzie dalej. Świat ciągle się zmienia – częściowo z powodu czynników znajdujących się poza naszą kontrolą, a częściowo z powodu naszych własnych interwencji. Poza tym złożone systemy charakteryzuje obecność tzw. punktów krytycznych. Kiedy system znajduje się w pobliżu takiego punktu, niewielki wstrząs może spowodować duże przesunięcie (zjawisko określane niekiedy jako „czarny łabędź”). Co więcej wystąpienie takiego przesunięcia znacząco zwiększa prawdopodobieństwo tego, że system znajdzie się w pobliżu kolejnego punktu krytycznego (można więc powiedzieć, że czarne łabędzie lubią latać w stadach 🙂 ).

Pieniądz
Ostatnim pojęciem, do którego chciałbym się odnieść jest pieniądz. Otóż funkcjonujemy w paradygmacie pieniądza dłużnego, zdecydowana większość (ponad 90%) pieniądza jaki mamy w globalnej gospodarce, to pieniądz wykreowany w procesie kredytowym. Innymi słowy nowy pieniądz powstaje (zwiększa się podaż pieniądza), gdy ktoś w danej gospodarce zaciąga dług. Przekłada się to na silne powiązanie pomiędzy rozwojem gospodarczym i długiem. Rozwój oznacza wzrost skali działalności, a to z kolei wymaga większej podaży pieniądza. Ten mechanizm działa efektywnie tak długo, jak zaciągany dług jest wykorzystywany do produktywnych celów.

Przez kilka powojennych dziesięcioleci tak rzeczywiście było. Lata 80-te i 90-te przyniosły jednak w tym względzie zmiany, których kumulacja widoczna jest w XXI wieku. Powodów zmian trzeba doszukiwać się w globalizacji, postępie technicznym i ufinansowieniu. Nie będę tu opisywał całego procesu, ale ważne jest to, że doprowadziły one do wzrostu udziału firm w dochodach (PKB), kosztem gospodarstw domowych. Rosnącym zyskom towarzyszyła malejąca skłonność do inwestowania w realną gospodarkę. Dostępne środki, w tym kredyt, coraz częściej służyły celom nie związanym (lub słabo związanym) z produktywnością: inżynierii finansowej (optymalizacji zwrotu na kapitale), wykupowi akcji, itp.

Kredyt zaczął też w coraz większym zakresie płynąć do gospodarstw domowych (na konsumpcję) i rynek nieruchomości, a także do rozwijającego się w szybkim tempie nie-bankowego systemu finansowego (wykorzystującego nisko oprocentowane środki – efekt polityki banków centralnych – głównie do spekulacji). Po kryzysie 2008 r. przyrost zadłużenia wystąpił na dużą skalę także w sektorze publicznym.

To własne z opisanych powyżej powodów globalne zadłużenie ustanawiało coraz to nowe rekordy jeszcze długo przed tym zanim pojawiła się pandemia. Problemem jest dziś nie to, że za mało jest środków, ale system alokacji kapitału, który sprawia, że wrzucane weń biliony euro, dolarów, itd. w niewielkim stopniu (w stosunku do skali wzrostu długu) przekładają się na nowe strumienie dochodów.

Tak długo jak nie zmienimy podejścia do kwestii alokacji kapitału, nie ma co liczyć, że „więcej tego samego” (więcej pieniądza w systemie) rozwiąże nasze problemy.

Podsumowując, w oparciu o przywołane powyżej przykłady (oczywiście nie zamykają one listy) chciałem pokazać, że:

  • świat, w którym obecnie funkcjonujemy powstał w oparciu o pewne paradygmaty, tworzące na poziomie teoretycznym dość spójną narrację nawiązującą do rożnego rodzaju nauk (psychologia, socjologia, ekonomia, itd.). Za tą narracją szły określone bodźce i normy (w tym wychowania), które z kolei doprowadziły do ukształtowania się określonej rzeczywistości, obecnego stanu naszej cywilizacji (materialistycznego świata wysokich nierówności, wielu nieszczęśliwych/zagubionych ludzi, na dodatek stającego być może na skraju katastrofy; klimatycznej, międzynarodowego konfliktu, itd.),
  • narracja w oparciu, o którą kształtowany jest świat, to swego rodzaju WYBÓR. Ten obecnie obowiązujący dokonany został z pominięciem wielu alternatywnych koncepcji (filozoficznych, psychologicznych, społecznych, itd.), które do stworzonej swego czasu narracji (obrazu świata) po prostu nie pasowały. Świat/rzeczywistość można więc ZMIENIĆ dokonując zmiany na poziomie paradygmatów i narracji,
  • wciąż obowiązująca narracja (i jej pochodna w postaci otaczającej nas rzeczywistości) powstała w oparciu o niekompletne, a czasami wręcz niewłaściwe założenia, bazując przy tym na XIX i XX wiecznej wiedzy. Dziś o człowieku i funkcjonowaniu świata wiemy znacznie więcej, ale mimo to nie zmieniamy rządzących światem narracji i wzorców zachowań. Można tę obecną sytuację przyrównać do kopernikańskiego przewrotu – dzieło Kopernika jest już opublikowane, ale zdecydowana większość wciąż woli wierzyć, że „Słońce krąży wokół Ziemi”, a tych, którzy to kwestionują wysyłać na stos,
  • taka sytuacja to pochodna faktu, że proces zmiany paradygmatów/narracji nigdy nie jest łatwy i to z wielu powodów; ludziom trudno jest zerwać „ze starym światem” bo nowe oznacza dla nich niepewność. Nie można zapomnieć także o tych, którzy w oparciu o mechanizmy „starego” świata zbudowali swoje naukowe, polityczne czy korporacyjne kariery. Wszyscy oni będą zawzięcie bronić „tego co jest”,
  • jeśli dobrowolnie nie dokonamy określonych przewartościowań, to prędzej czy później i tak do nich dojdzie, np. poprzez kryzysy/katastrofy (w takich sytuacjach koszt porzucenia tego co „stare” gwałtownie spada) albo poprzez zmianę pokoleniową. Świat tak czy inaczej z nami czy bez nas i tak pójdzie naprzód!

1 Comment

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *