Bywa tak, że czytamy setki stron różnorakich książek, tylko po to by trafić na jedno, olśniewające zdanie. Coś takiego doświadczyłem niedawno czytając esej prof. P. Czaplińskiego ”Krańce wyobraźni”. W eseju tym jest zawarte takie oto stwierdzenie: “Jesteśmy na krańcach wyobraźni. Nie wyznacza ich zwykły kres aktualnego modelu rozwoju, lecz granica możliwości wymyślenia dalszego ciągu historii”.

Dlaczego stwierdzenie to okazało się dla mnie takie ważne? Zawiera ono myśl, którą od dłuższego czasu intuicyjnie wyczuwałem, ale nie potrafiłem wyartykułować. Okazała się być brakującym puzzlem, który pozwala scalić sporą część układanki. A wszystko dotyczy pytania dlaczego jako cywilizacja (szczególnie ta zachodnia) znaleźliśmy się w tak nieprzyjemnym miejscu? Dlaczego nurtują nas różnego rodzaju problemy, gospodarcze i społeczne. Dlaczego w polityce dominuje dziś populizm? Gdzie w tym wszystkim tkwi zasadniczy błąd? Przecież jeszcze nie tak dawno – po upadku komunizmu – popularne było hasło „końca historii”. Miało ono symbolizować, że kapitalizm i demokracja ostateczne udowodniły swoją wyższość, że ich powszechne wprowadzenie sprawi, że świat czeka jedynie stabilny i trwały rozwój, w efekcie którego Ziemia stanie się krainą szczęścia, pokoju i radości. Tymczasem jak wygląda świat każdy widzi, a dwa kluczowe odczucia, które zawiadują dziś umysłami ludzi to strach i niepewność. Elity polityczne nie są w stanie na te obawy odpowiedzieć lub – co gorsza – starają się je wykorzystać. Nie, nie po to by wskazać nową jakość i nową drogę, ale by ukierunkować to czy inne społeczeństwo na ścieżkę autorytaryzmu.

Czytaj dalej