Rytm życia, rytm gospodarki

Andrzej Halesiak

Tag: rozwój

Świat jaki znamy przemija. Wykreuje to nowych wygranych i przegranych!

Wielokrotnie na stronach mojego bloga (m.in. w „Przebudowa czy destabilizacja?”, „Kryzys systemowy, który mamy stwarza unikalne szanse”, „Powrotu do przeszłości nie ma”) wyrażałem w ostatnich latach przekonanie, że przemija postać tego świata, że obecnie funkcjonujących systemów polityczno-społeczno-gospodarczych nie da się naprawić, że trzeba je zastąpić nowymi. Dlatego też uwaga ekspertów, polityków itd. powinna koncentrować się na poszukiwaniu wizji takiego spójnego, nowego systemu.

Niestety wygląda na to, że większość świata woli żyć w iluzji łatwych wyborów, stąd moim zdaniem taka popularność S.Kelton i jej „The deficit myth” – czytając tę książkę wybiórczo i płytko można dojść do prostego wniosku, że wystarczy więcej zadłużyć państwo i wszelkie problemy zostaną rozwiązane. Że to skąpstwo rządów jest główną barierą rozwoju. To błędna diagnoza, stąd ja osobiście zdecydowanie bardziej wolę próby K.Raworth („Doughnut economics”) czy R.Henderson („Reimagining capitalism in a world on fire”) znalezienia realnych recept dla realnych problemów.

Czytaj dalej

Nadchodzi NOWE. Nie zmarnujmy tej SZANSY!

Na wstępie chciałbym lojalnie ostrzec, tych którzy zainteresowani są zagadnieniami ekonomicznymi, że niniejszy felieton nie będzie takowych dotyczył. Wynika to z faktu narastającego we mnie przekonania, że aby być w stanie powiedzieć coś nowego i oryginalnego o dzisiejszym świecie (w tym gospodarce), trzeba zacząć nań patrzeć innymi oczami, przyjąć inną perspektywę. Pierwszym krokiem do tego jest oderwanie się od utartych schematów myślowych, a więc od tego co wyniosło się ze szkół czy uczelni, ale także od bagażu profesjonalnych doświadczeń. Odwołując się do tzw. lingwistyki kwantowej trzeba „rozmyć” granice problemów, które nas nurtują, bo tylko wówczas jest się w stanie uzyskać na nie nową perspektywę.

Czytaj dalej

Manna i przepiórki

Przypuszczam, że wszyscy – lub przynajmniej zdecydowana większość czytających ten tekst – zetknęła się z historią o tym, jak to po 400 latach niewoli naród wybrany został przez Mojżesza wyprowadzony z Egiptu. Po opuszczeniu kraju faraona Izraelici przez 40 lat błąkali się po pustyni, chociaż do ich Ziemi Obiecanej można było dotrzeć w góra kilka tygodni. Stało się tak nie za sprawą braku fizycznych możliwości, np. niedoboru odpowiednich środków transportu czy też uzbrojenia niezbędnego do podbicia docelowych terenów. Izraelici musieli błąkać się po pustyni, ponieważ na przeszkodzie do sukcesu stanęła ich … mentalność. 400 lat w niewoli wykształciło w nich poczucie uległości i strachu, dlatego też bali się podjąć walkę o mlekiem i miodem płynącą Ziemię Obiecaną. W konsekwencji musieli na 40 lat zadowolić się manną i przepiórkami. Dopiero, gdy pokolenie niewolników wymarło, nowe – wolne od ciężaru mentalności swych przodków – mogło objąć w posiadanie to, co zostało im obiecane.

Czytaj dalej

Powered by THE NEW LOOK