Wielokrotnie na stronach mojego bloga pisałem o nadchodzących w świecie i w Polsce zmianach, że świat po pandemii zmieni się w wielu wymiarach, że wiele aspektów naszego życia trzeba będzie poukładać na nowo („Poukładać siebie, Polskę i świat na nowo”).

Nie chodzi mi przy tym o powierzchowne zmiany, w rodzaju tych związanych np. ze zmianą podejścia do „zaciskania pasa” i poziomu długu publicznego. Tego typu „dostosowania” to jedynie znane z historii odchylenie się wahadła z jednej skrajności w drugą, usankcjonowanie niejako na poziomie teoretycznym tego co i tak już jest. Na dłuższą metę z tego typu zmiany nic dobrego nie będzie; w najlepszym razie silne efekty redystrybucyjne (przesunięcie bogactwa pomiędzy różnymi grupami społecznymi, niekoniecznie w sposób pożądany), a w najgorszym utrata kontroli nad procesami inflacyjnymi w gospodarce.

Zmiany, których potrzebuje świat w kontekście zagadnień społeczno-gospodarczych muszą mieć dużo głębszy charakter, muszą odnosić się do kluczowych paradygmatów i związanych z nimi narracji. Muszą dotyczyć fundamentów funkcjonowania na Ziemi naszej cywilizacji. O kilku takich właśnie fundamentalnych sprawach chciałbym dziś napisać.

Czytaj dalej