24-03-2024
7 minut

Tajemniczy Obserwator: Stwórca czy Wielki Brat? – cz.1

Temat poruszany w niniejszym tekście, w różnej formie, towarzyszy mi od kilku lat. Jak większość tekstów na blogu, powstał z potrzeby poukładania sobie w głowie różnych, powiązanych z nim wątków. Nie pretenduje więc do miana obiektywnej prawdy, a jedynie moich subiektywnych przemyśleń. O czym, a w zasadzie o Kim, będzie? W fascynującej podróży przez zasady fizyki kwantowej, labirynty ludzkiej psychiki, rozległe obszary filozofii oraz głębiny duchowości, udało mi się napotkać postać, która łączy wszystkie, te pozornie odległe światy – tajemniczego Obserwatora.

Ponieważ tekstu wyszło sporo, podzieliłem go na części. Niniejszy stanowi pierwszą z nich.

 

Wszechmocny Obserwator i Cichy Świadek

Definicji obserwatora jest wiele. Jeśli sięgnąć po „Słownik języka polskiego” to przeczytamy, że obserwator, to „człowiek uważnie przyglądający się komuś lub czemuś przez dłuższy czas”. W kontekście tego, o czym będę pisał bardziej interesująca wydaje mi się jednak definicja z jednego ze słowników angielskich, według której obserwator to: „osoba, która obserwuje i bada to, co się dzieje, ale nie bierze w tym czynnego udziału”. Widzimy tu dwa dodatkowe elementy: „badanie” (obok obserwowania) oraz „brak czynnego udziału”.

Jak się za chwilę okaże pojęcie obserwatora ma też różny wydźwięk w zależności od obszaru w odniesieniu do jakiego się go wykorzystuje. Zacznijmy od tradycji duchowej. W niektórych religiach, w tym chrześcijańskiej (co raczej rzadko sobie uświadamiamy :-)) Bóg jest postrzegany jako wszechobecny i wszechmocny Obserwator, nie tylko świadek naszych działań, ale również naszych myśli i intencji. Ta wszechwiedza ma nas, ludzi, motywować do moralnego postępowania, sugerując, że choć nasze czyny mogą pozostać niezauważone przez ludzkie oko, to jednak zostaną – gdy przyjdzie na to czas – oceniane przez wyższą moc.

Z kolei w religiach Wschodu Obserwator często jest interpretowany jako esencja świadomości lub duszy, która doświadcza i nadaje znaczenie naszej egzystencji. W religiach tych przez praktyki medytacji i skupienia, dąży się do tego by stać się świadomym obserwatorem myśli, uczuć i doświadczeń. Praktyka ta ma prowadzić do spokoju, harmonii i oświecenia – uświadamiając sobie, że jesteśmy czymś więcej niż naszymi myślami i emocjami, możemy doświadczać życia w sposób bardziej pełny i zrozumieć nasze prawdziwe, uniwersalne połączenie z wszystkim, co istnieje.

W tym miejscu warto zwrócić uwagę, że wiele duchowych tradycji naucza także, że akt obserwacji ma – w przeciwieństwie do podanych wyżej definicji – element dynamiczny, co ciekawe jednak nie w formie „działania” (kojarzącego się z wysiłkiem) a „mocy kreacji” (bezwysiłkowej). To, na co kierujemy naszą uwagę, zaczyna się manifestować w naszym życiu. Ta idea ma swoje korzenie w przekonaniu, że umysł i materia są ze sobą głęboko powiązane, a nasza świadomość ma bezpośredni wpływ na rzeczywistość. Przez świadome kierowanie uwagi, możemy więc wpływać na kształt naszego życia (o procesach tych pisałem swego czasu w „Stwórcza moc naszych myśli”).

 

Szok ze strony nauki

Wraz z rozwojem nauki, szczególnie fizyki i psychologii, pojęcie obserwatora jeszcze bardziej zaczęło ubogacać swój wymiar. O ile bowiem fizyka Newtona uczyła nas obserwować wszechświat jako precyzyjny, zdeterminowany mechanizm, poddający się obliczeniom i przewidywaniom, to odkrycia w zakresie mechaniki kwantowej ukazały, że sam akt obserwacji może wpływać na obserwowany obiekt. Z miejsca zburzyło to tradycyjne pojęcie obiektywnej rzeczywistości – każdy z obserwatorów może posiadać swoją prawdę. W fizyce kwantowej obserwacja nie jest już tylko pasywnym aktem; na pewnym, subtelnym poziomie to interakcja, która może zmieniać stan obserwowanego obiektu. Ta zasada ma fascynujące implikacje dla naszego codziennego życia. Wydaje się potwierdzać to, o czym duchowość mówiła już od wieków, że  nasza „Obecność” ma moc kształtowania rzeczywistości, moc kreacji!

Wkład psychologii polega natomiast na tym, że zwróciła ona uwagę na subiektywność percepcji i wpływ obserwatora (w tym jego oczekiwań i przekonań) na interpretację obserwowanych zjawisk. Efekt obserwatora (zwany też efektem Hawthorne) pokazuje, jak świadomość bycia obserwowanym może zmieniać zachowanie ludzi. Te odkrycia naukowe rozszerzyły nasze zrozumienie wpływu obserwacji nie tylko na zewnętrzny świat, ale także na wewnętrzne procesy psychiczne.

Wszystkie opisane wyżej aspekty związane z obserwatorem przenikają także do innych dziedzin. W filozofii, koncepcja wewnętrznego obserwatora, naszej świadomości, która analizuje i ocenia własne myśli i uczucia, ma wykorzystanie w analizie rozumienia kwestii związanych z wolnością i samokontrolą. Z kolei w sztuce i literaturze obserwator często pełni kluczową rolę w interpretacji dzieła.

 

Era Wielkiego Brata

Wejście w erę cyfrową przyniosło nowe aspekty pojmowania obserwatora. Kamery przemysłowe, satelity, internet i media społecznościowe stały się naszymi nowymi „bogami”, nieustannie nas obserwującymi, często bez naszej świadomości czy zgody. Ta powszechna dziś obecność „cyfrowego obserwatora” (a w zasadzie „cyfrowego nadzoru”) ma z jednej strony wpływać na nasze zachowania (samo-dyscyplinować, ułatwiać życie?), z drugiej wywołuje pytania o granice prywatności i wolności, przypominając dystopijne wizje Orwella, gdzie Wielki Brat nieustannie obserwuje każdy ruch. Dzięki technologii także każdy z nas stał się jednocześnie obserwatorem i obserwowanym na niespotykaną dotąd skalę. Inwigilacja, świadoma lub nie, stała się częścią naszej codzienności, a granice prywatności coraz trudniej jest określić.

Kolejne drzwi w dyskusji o obserwatorze – w formie Wielkiego Brata – uchyla nasze „wyjście w kosmos”. Nie tylko w sensie dosłownym – poprzez wysłanie człowieka poza naszą planetę – ale także w kontekście hipotez na temat istoty naszego istnienia. Dla przykładu, już ponad 20 lat temu, N. Bostrom, szwedzki filozof zajmujący się przyszłością technologii i etyką sztucznej inteligencji, przedstawił swoją wersję hipotezy symulacji. Według niego istnieje znaczna szansa, iż nasza rzeczywistość jest zaawansowaną symulacją komputerową stworzoną przez bardziej zaawansowane cywilizacje. Wówczas mielibyśmy do czynienia z obserwatorem (-ami) i reżyserami naszego życia na kształt, tych przedstawionych w filmie „Truman Show” czy też rzeczywistością z filmu „Matrix”. Do jakich wniosków mogłyby prowadzić takie „kosmiczne” obserwacje nas ludzi pisałem swego czasu w „Co sądzą o nas kosmici?

————–

Podsumowując, wydaje mi się, że paradoksalnie najlepszą syntezę opisanych powyżej koncepcji obserwatora stanowią odniesienia do gry wideo czy też funkcjonowania w wirtualnej rzeczywistości. Mamy w nich bowiem równolegle postać bohatera gry (czy też mieszkańca wirtualnego świata) oraz osoby, która jego zmagania obserwuje, ale także może ingerować w rzeczywistość bohatera, wyprowadzać go poza to co zdeterminowane jest samym scenariuszem (programem) gry. To tak naprawdę decyzje obserwatora mają decydujący wpływ na przebieg i wynik gry! Przeniesienie tego porównania do naszej rzeczywistości rodzi istotne pytanie: kim w takim układzie jesteśmy my? Czyżby jedynie „sterowanym” odgórnie bohaterem gry? Odpowiedzi na to pytanie poszukam w cz.2.

 

Grafika ilustrująca tekst została wygenerowana przez sztuczną inteligencję (DALL-E)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *