28-04-2024
7 minut

Tajemniczy Obserwator: Stwórca czy Wielki Brat? – cz.3

cz. 2 zwracałem uwagę na dodatkowe wymiary związane z faktem obserwacji. W tej, ostatniej części chciałbym wrócić do postawionego w tytule pytania, o to czy Obserwatorem jest Stwórca czy raczej ktoś w rodzaju Wielkiego Brata: moim zdaniem jedno drugiego nie wyklucza. Możemy – i w moim przekonaniu jesteśmy – przedmiotem obserwacji na różnych poziomach, a to że nie jesteśmy tego w pełni świadomi wynika jedynie z ograniczeń, którym podlegamy.

 

Więcej pokory

Kluczowe ograniczenie jakiemu podlegamy odnosi się do tego, o czym wspominałem w cz.2, tj. poziomu naszej obecnej wiedzy. Nasz mózg ma problem – czemu nie można się dziwić 🙂 – z „wyobrażeniem sobie” świata, który wychodzi poza prawa nauki i koncepcje, które znamy. Jeśli przyjąć, że jako ludzkość wciąż więcej nie wiemy niż wiemy o prawach, które rządzą światem oraz procesach w nim zachodzących, to okaże się, że w swym rozumowaniu o świecie pomijamy bardzo wiele różnorakich opcji, które – gdyby nasze spektrum poznania praw i zasad było pełniejsze – bez wątpienia bralibyśmy pod uwagę. W tym względzie podobni jesteśmy do  mieszkańców XV wieku, którzy nie mogli sobie wyobrazić heliocentrycznego modelu świata (pisałem o tym w „Słońce krąży wokół Ziemi”). My także mamy trudności z wyobrażeniem sobie rzeczywistości, która wykracza poza to co znamy. Istnieje wiele możliwych aspektów wszechświata, które obecnie pomijamy. Przed wynalezieniem mikroskopu w naszej przestrzeni pojęciowej nie funkcjonowały bakterie czy wirusy, co nie oznacza, że ich nie było! Podobnie jest w odniesieniu do tego, czego naszym aparatem percepcyjnym i naukowym nie obejmujemy dziś.

W tym miejscu warto przypomnieć, że nasza percepcja – oparta o funkcjonowanie naszych zmysłów – jest wybiórcza. Każdy z ludzkich zmysłów — wzrok, słuch, węch, smak i dotyk — jest przystosowany do odbierania określonych rodzajów bodźców, tylko w określonym spektrum. Dla przykładu zmysł wzroku pozwala nam postrzegać światło w zakresie długości fal od około 380 do 740 nanometrów, co odpowiada spektrum kolorów od fioletu do czerwieni. Pozostała część spektrum elektromagnetycznego, w tym promieniowanie ultrafioletowe, rentgenowskie, mikrofalowe i radiowe, jest niewidoczna dla ludzkiego oka.  Ludzki słuch jest w stanie wychwytywać dźwięki o częstotliwościach od około 20 Hz do 20 kHz. Dźwięki poniżej dolnej granicy nazywane są infradźwiękami, a powyżej górnej — ultradźwiękami. Oba te typy dźwięków są wykorzystywane przez niektóre zwierzęta, ale są niesłyszalne dla ludzi. Różnego rodzaju urządzenia – takie jak kamery termowizyjne czy aparatura ultrasonograficzna, itd. – pozwalają na poszerzenie obszarów poznania, ale bynajmniej nie oznacza to, że poznaliśmy wszystko.

W kontekście tego co wiemy i nie wiemy powinniśmy wykazywać znacznie więcej pokory. Wraz z tym pojawi się zrozumienie, że scenariusz nie jednego a być może nawet kilku obserwatorów jest całkiem realny. Obserwatorów, którzy dzięki przewadze poznania (i okiełznania) praw, które rządzą naszym wszechświatem są w stanie znać nas lepiej niż my sami. Mają też większe niż my zrozumienie tego, czym tak naprawdę jest nasz świat (czy np. jest jedynie iluzją :-)) oraz jaką rolę odgrywamy w nim my, jako cywilizacja i jako jednostki. Wszystko to związane jest z faktem, że dysonują znacznie szerszą niż my perspektywą (o jej roli pisałem w „Perspektywa: klucz do lepszego zrozumienia rzeczywistości”)

 

Praktyczne lekcje

Przyjmując, że jesteśmy wnikliwie obserwowani pojawia się pytanie: czy możemy i powinniśmy z tym coś zrobić? Oto kilka wniosków, które nasuwa mi się w oparciu o wiedzę (niewiedzę :-)) o obserwacji:

  • nie powinniśmy przejmować się zewnętrznym obserwatorem czy obserwatorami i skupić na tym, w jakim zakresie my sami jesteśmy obserwatorami własnego życia, w jego zewnętrznym i wewnętrznym wymiarze. To moim zdaniem najbardziej skuteczna droga do poszerzenia wspomnianej wcześniej perspektywy.
  • w szczególności potrzebujemy przekierowania większej uwagi do naszego wewnętrznego świata. To właśnie w jego głębinach kształtują się nasze przekonania, uczucia, pragnienia i intencje, które następnie manifestują się w naszym zewnętrznym doświadczeniu. Uświadamianie sobie tego procesu jest pierwszym krokiem ku pełniejszemu, świadomemu życiu.
  • skupienie się na wewnętrznym świecie otwiera przed nami możliwość bardziej świadomego kształtowania rzeczywistości, w której żyjemy. To nie jest proces, który dokonuje się z dnia na dzień – wymaga on cierpliwości, wytrwałości i nieustannej pracy nad sobą. Jednakże, efekty tej pracy są bezcenne, prowadząc nas ku większej wolności poprzez uwolnienie się od wpisanych w nas „programów”.
  • wraz z osiągnięciem wewnętrznej wolności przychodzi zdolność neutralizowania (przynajmniej częściowego) wpływu wszelkich form „Wielkiego Brata” – zewnętrznych obserwatorów, którzy dążą do kontroli i manipulacji w oparciu o „programy”, którym ulegamy. Przez osiągnięcie głębokiego zrozumienia własnego wnętrza, zdobywamy narzędzia, dzięki którym możemy zminimalizować wpływ zewnętrznych sił, zachowując naszą autonomię i niezależność. Osiągamy taki stopień wolności, który w oparciu o technologię trudno jest nam odebrać.
  • powinniśmy wykorzystywać koncepcję Obserwatora do refleksji nad naszym światem. Może ona nam służyć jako zwierciadło, w którym ludzkość przegląda się jako całość (patrz „Co sądzą o nas kosmici?”). Taka konfrontacja powinna nas skłaniać do głębokich przemyśleń nad własną naturą, przeszłością oraz przyszłością naszej cywilizacji. Łatwiej wówczas będzie dokonywać kluczowych wyborów, np. tych związanych z postępem technologicznym.

 

Game over?

Kończąc – przynajmniej na razie 🙂 – cykl chciałbym zachęcić do chwili refleksji nad dwoistością naszej roli w świecie: obserwowanego i obserwatora. W szczególności do skupienia się na tej drugiej. Tak jak w fizyce kwantowej obserwator determinuje wynik eksperymentu, tak z dużym prawdopodobieństwem, to obserwator determinuje wynik gry pod nazwą „nasze życie”. Jeśli wypieramy się roli obserwatora, to pozbywamy się w zasadzie wpływu na jej wynik (zdajemy się na „program”). Przejawem tego, że tak się w naszym życiu dzieje jest nieustanne powtarzanie się tych samych schematów, spotykanie określonego typu ludzi, powracające przekonanie: „to już było”. Taka sytuacja oznacza, że nieustannie powtarzamy ten sam poziom (planszę) gry nie wykonując żadnego, realnego progresu. Można tak utknąć na całe życie, a przy jego końcu nie mieć absolutnie pojęcia, o co w nim chodziło.

Inaczej jest, gdy stajemy się uważnymi obserwatorami. Dzięki temu zaczynamy postrzegać pojawiające się w naszym życiu wydarzenia jako swego rodzaju artefakty. Zaczynamy w oparciu o nie zdobywać „nowe moce”, dzięki którym jesteśmy w stanie przejść do kolejnego, wyższego etapu. Przy takim podejściu, zmienia się zupełnie nasze nastawienie do życia. Tym co zaczyna w nim dominować staje się CIEKAWOŚĆ, ciekawość tego co przyniesie dzień, jak to co się wydarza można wykorzystać do zdobywania mocy. Zaczyna się także pojawiać fascynacja tym, jak doskonały jest świat naszej gry, także reżyserem, który za tym wszystkim stoi. Dobrej zabawy! 🙂

 

Grafika ilustrująca tekst została wygenerowana przez sztuczną inteligencję (DALL-E)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *