W książce „Punkt przełomowy – o małych przyczynach wielkich zmian” M.Gladwell poddaje analizie czynniki, które uruchamiają wspomniane w tytule wielkie zmiany. Jednym z opisywanych w książce przypadków jest dramatyczny spadek przestępczości w Nowym Jorku, który miał miejsce w latach 90-tych minionego wieku. Według autora wyjaśnienia tego fenomenu można dokonać w oparciu o tzw. „teorię wybitej szyby”. Teoria ta to efekt przemyśleń wywodzących się z kryminologii. Zgodnie z nią przestępczość jest nieuchronnym skutkiem stosunkowo drobnych zaniedbań, związanego z tym poczucia nieładu i rozprzężenia. Jak to działa obrazuje właśnie przysłowiowa wybita szyba. Jeśli w jakiejś dzielnicy powszechnym zjawiskiem jest, że w przypadku stłuczenia – celowego lub nie – sklepowej szyby stosunkowo długo pozostaje ona niewstawiona, to okoliczni mieszkańcy nabierają stopniowo przekonania, że dany rejon charakteryzuje brak należytej pieczy nad mieniem. Taka sytuacja stanowi swego rodzaju zaproszenie dla osób stąpających na granicy prawa do tego, by granicę tę przekroczyć. Rodzi się w nich poczucie przyzwolenia i bezkarności. Stąd już prosta droga do szybkiego rozprzestrzeniania się przestępczości, najpierw z reguły tej drobnej, ale szybko przeradzającej się w poważne sprawy.

Według Gladwella to właśnie ta prawidłowość miała decydujący wpływ na ogólny poziom przestępczości w Nowym Jorku. Najpierw – gdy policja i inne służby publiczne odpuszczały stosunkowo błahe sprawy – doprowadziła do jej eskalacji. Następnie – gdy zaczęto „wstawiać szyby” (oczywiście w praktyce chodziło o innego rodzaju, ale także stosunkowo proste działania jak np. usuwanie graffiti z wagoników metra) – do jej dramatycznego spadku.

Wspominam o tym zjawisku nie bez powodu. Moim zdaniem w dzisiejszych czasach ten sam mechanizm stoi za procederem upowszechniania się politycznego (i nie tylko) hejtu. Zaczynało się niewinnie – coś w rodzaju „wybitej i niewstawionej szybko tu i tam szyby” – ale przy braku zdecydowanej reakcji doprowadziło do eskalacji tego zjawiska i dziś coraz trudniej znaleźć media (szczególnie te społecznościowe), które nie byłyby wykorzystywane do szerzenia tzw. mowy nienawiści. O tym, że jest to społecznie bardzo niebezpieczny proces pisałem niedawno w tekście o dehumanizacji , dlatego też nie można go lekceważyć –  bierność oraz odpowiadanie agresją na agresję nie są rozwiązaniem.

No dobrze, zapyta ktoś, ale co w sytuacji gdy organy i instytucje publiczne powołane do tego by językowi przemocy się przeciwstawiać nie spełniają należycie swej roli, a niektóre w nich wręcz same angażują się w proceder „wybijania szyb”? Otóż nawet wówczas sytuacja nie jest bez wyjścia. Trzeba się wówczas odwołać do inicjatyw oddolnych, działań obywatelskich i w ich ramach poszukiwać owej małej zmiany, która może stać się punktem zwrotnym, przyczynić do odwrócenia negatywnego trendu.

Na czym taka akcja mogłaby polegać? Na wykreowaniu kultury przysłowiowego „wstawiania szyb”. Osoby spotykające się ze słowną agresją i hejtem powinny dawać wyraz braku zgody na niego prostą odpowiedzią/hasłem, typu: #WstawiamSzybę. To jeden z pomysłów. Z pewnością jest wiele innych możliwości, trzeba tylko wykorzystać tzw. zbiorową mądrość i inteligencję do tego by dać inteligentny a nie siłowy odpór słownej agresji, zanim ta ostatnia zacznie przybierać inne, fizyczne formy.