25-09-2022
11 minut

Zapnij pasy, turbulencje szybko się nie skończą. Cz.1 – jak działa nasz świat?

Od jakiegoś już czasu „chodziło” za mną spięcie w całość wielu różnorakich wątków, które w ostatnich latach pojawiały się na moim blogu. Bezpośrednim przyczynkiem by to wreszcie zrobić okazał się fakt, że w przeciągu stosunkowo krótkiego okresu kilka osób zadało mi to samo pytanie: „Ale o co w tym wszystkim co się w świecie dzieje tak naprawdę chodzi? Dlaczego mamy do czynienia z kumulacją tak wielu, tak skrajnych wydarzeń?”.

Udzielenie zwięzłej odpowiedzi na tak postawione pytanie okazało się trudne, ale równocześnie stało się bodźcem do tego by samemu sobie pewne kwestie w głowie poukładać. To o czym poniżej piszę jest oczywiście moją interpretacją, opartą o moje własne doświadczenia, lektury itd. Nie twierdzę, że tak jest, jedynie że ja to w ten sposób aktualnie (może się to zmienić :-)) postrzegam.

Przedstawiając moje zrozumienie rzeczywistości nie mam na celu – co dla niektórych może sugerować tytuł – siać strachu. Wręcz przeciwnie, wierzę, że świadome podejście do zachodzących wokół nas procesów otwiera drogę do tego, by obecna sytuacja stanowiła przede wszystkim szansę, a nie zagrożenie. W moim przekonaniu to nie przywołane w tytule turbulencje są prawdziwym wyzwaniem – one same są jedynie symptomem tego, że coś nie działa. W tym względzie spełniają więc rolę podobną do fizycznego bólu, jaki doświadczamy, gdy w naszym ciele coś szwankuje.

Cały wpis będzie się składał z kilku części. W tej skupię się na przedstawieniu dwóch wymiarów funkcjonowania człowieka w świecie – umownie nazywam je mikro i makro – przy czym zdecydowanie bardziej skupię się na tym drugim. A więc zaczynajmy!

 

Wymiar mikro i makro funkcjonowania człowieka

Chciałbym zacząć od tego, że w moim przekonaniu w procesie funkcjonowania człowieka na Ziemi można wyróżnić dwa podstawowe wymiary:

  • Wymiar mikro – obejmuje on funkcjonowanie człowieka jako jednostki. Ma ono miejsce w oparciu o określone prawidłowości (związane z tym jak człowiek jest skonstruowany) oraz w oparciu o określone zasady tego świata – kształt naszych interakcji ze światem jest pochodną praw fizycznych, chemicznych, biologicznych, ale także duchowych, a więc wszystkich tych, których nie potrafimy do końca wyjaśnić czy wręcz opisać naszym językiem. Wymiar mikro, to sfera zainteresowania psychologów, różnego rodzaju badaczy mózgu, ale także filozofów i specjalistów od duchowości. Odnosi się do zagadnień związanych z różnymi zakresami świadomości (podświadomość, świadomość, nadświadomość), kwestią prawdziwego i fałszywego Ja (to drugie ja określam też czasem mianem ego), Ciała-Duszy-Ducha, i tym podobnych zagadnień. To sfera niezwykle fascynująca, ale nie ona jest głównym przedmiotem niniejszego cyklu. To co natomiast jest z niej istotne w kontekście całości, to podstawowe potrzeby człowieka: chęć przetrwania, poczucie bezpieczeństwa, a w dalszej kolejności potrzeba akceptacji/użyteczności i miłości.
  • Wymiar makro – odnosi się do funkcjonowania ludzi w formie społeczeństw, do zagadnień, które decydują o tym jak społeczeństwa są zorganizowane, tego co dane grupy ludzi integruje (tożsamość społeczna itd.) oraz dzieli. W moim przekonaniu funkcjonowanie tego wymiaru także odbywa się w oparciu o określone zasady, dlatego też nieprzypadkowo często mówimy o tym, że „historia się powtarza”. Jednym z ważnych elementów tego „powtarzania się” są kryzysy. Wymiarem makro funkcjonowania człowieka zajmują się socjologowie, psycholodzy społeczni, częściowo także naukowcy z innych dziedzin (np. ekonomiści). To jest sfera, na której koncentruje się niniejszy cykl.

 

Rozwinięcie perspektywy makro

Koncentrując się na perspektywie makro chciałbym teraz pokrótce opisać, jak według mnie funkcjonujmy w świecie w formie społeczności. Istotna część poniższego tekstu bazuje na opisanej przeze mnie swego czasu – w „Niepewność a zmiany instytucjonalne” – koncepcji D.C. Northa. Otóż:

  • Punktem wyjścia dla funkcjonowania ludzi na Ziemi jest przetrwanie, co nierozerwalnie wiąże się z adaptacją, która nie byłaby możliwa bez rozwoju. Nieodłącznym towarzyszem człowieka w trakcie pobytu na Ziemi jest LĘK.
  • W przezwyciężaniu i oswajaniu lęku kluczową rolę odgrywają: szeroko rozumiana technologia, opowieści/narracje (w tym zakresie szczególną rolę odgrywają religie) i paradygmaty (normy),
  • Technologia determinuje naszą zdolność “panowania nad światem”, co jest w praktyce pochodną zrozumienia mechanizmów i zasad w oparciu, o które działa świat.
  • Narracje i paradygmaty mają z kolei ograniczać lęk, zapewniając zestaw odpowiedzi na fundamentalne pytania (kim jestem?, po co żyję?, itd.) oraz definiując sposoby zachowania.
  • Pochodną powyższych elementów – zaawansowania technologii, narracji i paradygmatów – jest wyodrębnianie się określonych klas społecznych, a w ślad za tym idą rozwiązania instytucjonalne, które danemu społeczeństwu nadają kształt społeczno-ekonomiczny (np. w formie systemu niewolniczego, monarchii feudalnej, systemu liberalno-demokratycznego, itd.),
  • Pod pojęciem instytucji należy rozumieć szeroki zestaw różnego rodzaju rozwiązań, nie tylko tych związanych ze sposobem organizacji władzy (np. podział na władzę ustawodawczą, wykonawczą i sądowniczą), ale wszelkie formy organizacji życia społecznego takie jak np. równouprawnienie, związki zawodowe, powszechna edukacja czy publiczne systemy emerytalne. Wszystkie one mają wpływ na stabilność (lub niestabilność) funkcjonowania danej społeczności,
  • Rozwiązania instytucjonalne mają zarówno charakter formalny jak i nieformalny (praktyki działania, niespisane zasady itd.). Ich głównym celem jest „stabilizowanie” świata, zwiększanie jego przewidywalności i ograniczanie niepewności
  • Rozwiązania instytucjonalne charakteryzują się silną inercją – zmiany w instytucjach zachodzą przeważnie z oporami i powoli. Przyczynkiem do nich jest z reguły pojawienie się jakiś okazji lub – częściej – reagowanie na określone zagrożenia lub „niewydolności systemu”, innymi słowy kiedy istniejące rozwiązania prowadzą do REGRESU I /LUB KRYZYSU.

Rozwijając nieco niektóre z powyższych punktów warto zauważyć, że przez tysiąclecia głównym źródłem niepewności i zagrożeń było dla ludzkich społeczeństw otoczenie fizyczne i występujące w nim siły natury (klęski żywiołowe, zwierzęta, zarazy, itp.). Wraz z rozwojem nauki i technologii oraz postępującą w ich konsekwencji globalizacją w ostatnich stuleciach głównym źródłem niepewności stały się ludzkie interakcje (w znaczeniu całych narodów/społeczeństw), wynikające z rosnących współzależności oraz z tego, że w kontekście rozwoju technologii świat się „skurczył” (odnosi się to zarówno do zagadnień transportowych, komunikacji, ale także zdolności zabijania na odległość).

Jak się wydaje obecnie ta paleta istotnych źródeł niepewności rozszerza się, gdyż należy do niej dodać:

  • relacje na płaszczyźnie człowiek-technologia (sztuczna inteligencja, roboty, itp.). Z jednej strony wynika, to z faktu, że poziom rozwoju technologicznego osiągnął taki etap, w którym wykorzystanie niektórych rozwiązań (np. broń atomowa) może prowadzić do zagłady całej cywilizacji. Z drugiej, nie brakuje wizji, że niekontrolowany, dalszy rozwój technologii może prowadzić do sytuacji, w której to ona przejmie kontrolę nad życiem ludzi (lub też w znacznej mierze zacznie je determinować, np. jeśli chodzi o możliwości zatrudnienia).
  • relacje na płaszczyźnie człowiek-środowisko – coraz więcej wskazuje na to, że obecny model rozwoju człowieka na Ziemi, prowadzi do nadmiernej eksploatacji jej zasobów, zagrażając tym samym także egzystencji człowieka.

To na co dodatkowo warto zwrócić uwagę, to fakt, że rozwiązania, którymi posługujemy się dla okiełznania naszych lęków nie bazują na faktycznym stanie rzeczywistości, ale na interpretacji świata w oparciu o wiedzę jaką w danym momencie jako społeczeństwo posiadamy. Dla przykładu do czasów Kopernika i wielkich odkryć geograficznych funkcjonowano w oparciu o opis świata, w którym Ziemia jest płaska i Słońce krąży wokół niej. Tego typu zmiany „postrzegania świata” zachodziły w przeszłości stosunkowo wolno, jednakże przy obecnym postępie naukowym i technologicznym obalanie „powszechnie przyjętych prawd” staje się zjawiskiem powszechnym; myślę że na przestrzeni najbliższych 20-30 lat jakaś 1/3 tego co uznajemy za naszą wiedzę o świecie zostanie zakwestionowana i czeka nas co najmniej jeden przełom na skalę tego kopernikańskiego.

Brak (pełnego) zrozumienia zachodzących w świecie zjawisk nie powstrzymuje społeczeństw od rozwoju złożonych przekonań i ideologii. Są one z natury niekompletne, niedoskonałe i tak naprawdę nie powinno dziwić, że prędzej czy później okazują się nieefektywne w kontekście przewidywalności efektów określonych działań. Ta ostania przypadłość jest także – obok niepełnej wiedzy – pochodną faktu, że ludzki mózg pracuje w oparciu o „sposoby rozumowania oparte na wzorcach” – i to poprzez te, zbudowane przez umysł wzorce postrzegamy świat. Co więcej, w procesie kształtowania się wzorców następuje coś w rodzaju negatywnej selekcji – to co wspiera nasze obecne przekonania jest asymilowane, a to co do nich nie pasuje jest z reguły odrzucane. Sytuacji nie poprawia również fakt, że w ostatnich dziesięcioleciach znacznie ograniczyliśmy w społeczeństwie zdolność do krytycznego myślenia, kwestionowania tego co się nam serwuje (np. w mediach).

To co w kontekście kolejnych części cyklu jest szczególnie ważne, to fakt, że aktualizacja narracji i wynikających z nich rozwiązań instytucjonalnych z reguły nie nadążają za postępem technologicznym i innego rodzaju zmianami (np. tymi wywołanymi przez procesy globalizacji). W konsekwencji w historii zdarzają się takie okresy, gdy charakter narracji i instytucji nie przystaje do rzeczywistości. W efekcie zdolność do „kontrolowania” rzeczywistości, a w szczególności zapewniania korzystnego społecznie rozwoju sytuacji gwałtownie spada. Wraz z tym z kolei narasta LĘK (opisałem ten proces w „Największy problem współczesnego świata”), prowadzący do społecznej presji na dostosowanie. To dostosowanie może przybrać jedną z dwóch form:

  • presji na REGRES, przywrócenie rozwiązań które sprawdzały się „kiedyś” – towarzyszy temu naiwna wiara, że „można wrócić do przeszłości” (wyrazem tego jest chociażby nostalgia wielu za powrotem do starych dobrych czasów, wyrażająca się w wyborach typu Brexit, Trump, Putin). To generalnie jest ślepa droga; rozwiązania z przeszłości nie będą działać w nowych uwarunkowaniach, a jedynie potęgować problemy. Niestety to dość powszechny wybór, często wiążący się z podążaniem ścieżką autorytarną – wyboru przywódców, którzy „siłą”, wbrew naturalnym procesom będą się starali przywrócić „przeszłość”. Nawet w systemach demokratycznych wielu ludzi jest skłonnych popierać taką drogę, bo „ból niepewności” jest dla nich tak wielki, że dla jego złagodzenia są w stanie wyzbyć się wielu aspektów wolności. To właśnie tego typu konserwatywne postawy prowadzą do tego, że dopiero, gdy dochodzi do skrajnych wydarzeń (typu wojna) ludziom otwierają się oczy i stają się otwarci na nowe rozwiązania,
  • presji na ROZWÓJ, na wykonanie kroku naprzód. Ta perspektywa towarzyszy tym, którzy mają świadomość funkcjonowania mechanizmów rozwojowych. Te osoby skupiają się na poszukiwaniu nowych rozwiązań jeśli chodzi zarówno o narracje i paradygmaty, jak też w zakresie instytucji. W praktyce, przedstawicieli tego typu postaw jest znacznie mniej. Są jednak oni niezmiernie ważni, gdyż prędzej czy później – oczywiście o ile cywilizacja nie ulegnie w międzyczasie zagładzie – nowe rozwiązania okażą się konieczne (więcej o ich roli pisałem niedawno w „Stwórcza moc naszych myśli„).

W cz. 2 postaram się zastosować przedstawiony powyżej schemat myślowy do opisu obecnej sytuacji.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.