12-11-2022
7 minut

Zapnij pasy, turbulencje szybko się nie skończą. Cz.5 – obszary transformacji.

cz. 4 zapowiadałem, że kolejny odcinek poświęcony będzie charakterystyce osób, które mają największy wpływ na świat. Uznałem jednak, że za nim o tym, warto opisać pozostałe obszary, których dotknąć powinna (i dotknie) transformacja.

Koncepcyjnie odcinek ten oparty jest na treściach z przemówienia T.Homer-Dixona „The Great Transformation: climate change as cultural change” (polecam!). Zostało ono wygłoszone już 13 lat temu i koncentruje się na transformacji związanej ze zmianami klimatycznymi, ale w moim przekonaniu jest to jedno z najlepszych przedstawień – przynajmniej z tych, które znam – konieczności systemowego podejścia do transformacji.

Według Homer-Dixona każda transformacja musi obejmować cztery przemiany: i) przejście poznawcze, ii) transformację gospodarczą, iii) przemianę polityczną i iv) przejście normatywne.

Przejście poznawcze

Przejście poznawcze odnosi się w dużej mierze do tych aspektów, o których już pisałem we wcześniejszych częściach, tych które kształtują nasze postawy i zachowania. Najważniejsze by społeczeństwo, a w szczególności osoby które nadają kierunek procesom społeczno-gospodarczym miały przekonanie, że:

  • nasz świat to nie świat-maszyna, a złożony system (pisałem o tym w cz. 2), który wymaga innych niż do tej pory sposobów podejścia i metod działania,
  • nie można odkładać zmian (przeciągania żywota obecnego systemu), gdyż czasu jest mniej niż nam się wydaje (patrz zagadnienie wzrostu wykładniczego opisane w cz. 2),
  • potrzebujemy zmiany fundamentalnych narracji (pisałem o nich w cz. 4),
  • potrzebujemy przełożenia nowych narracji na nasze zachowania i rozwiązania instytucjonalne,

Efektem tego przejścia poznawczego powinno być:

  • powszechne uznanie, że technologia ma służyć człowiekowi, a nie człowiek technologii, dlatego też konieczne jest uregulowanie i ukierunkowanie postępu technologicznego, a także właściwe spozycjonowanie pracy człowieka wobec pracy maszyn (człowiek powinien pracować w zakresie profesji, które są komplementarne, a nie substytucyjne wobec pracy maszyn i robotów),
  • lepsze ukierunkowanie (poprzez właściwe kształtowanie bodźców i wynagradzanie) ludzkiej inteligencji, przede wszystkim na rozwiązywanie głównych wyzwań przed którymi stoi świat, a nie np. na spekulację.

Transformacja gospodarcza

W tym wymiarze największe wyzwanie stanowi fakt, że obecny system jest tak skonstruowany, że wymaga wzrostu. Bez niego pojawia się problem niewypłacalności, czy to na poziomie firm, gospodarstw czy rządów, a wraz z tym społeczna i ekonomiczna zapaść. Powodem takiej sytuacji jest to, że funkcjonujemy w systemie pieniądza dłużnego – większość pieniądza jakim się posługujemy powstaje w procesie kredytowym (kwestię tę opisałem szczegółowo w „Słońce krąży wokół Ziemi”). Dlatego też zmiana będzie prawdopodobnie wymagać redefinicji sposobu kreacji pieniądza.

Drugi ważny obszar to kwestia własności środków produkcji. Automatyzacja i robotyzacja mogą prowadzić do dalszej ich koncentracji, a tym samym narastania problemów związanych z nierównościami (koncentracją dochodów w rękach niewielkiej części społeczeństwa). Bezpośrednio powiązana z powyższą jest sprawa pierwotnej dystrybucji dochodów, czyli tych które zostały wypracowane w gospodarce (wynagrodzenia, dochody z ziemi i kapitału). Trzeba znaleźć sposoby wzmocnienia tego wymiaru dystrybucji, tak by jak największa część wypracowanych w gospodarce dochodów trafiała do szerokiego grona beneficjentów. Drogą do tego może być np. upowszechnianie przydomowej produkcji energii, szersze zdefiniowanie pracy (np. czas poświęcony opiece nad dziećmi, społecznie użytecznej działalności), a tym samym objęcie jej wynagrodzeniem, czy też rozwój różnorakich form akcjonariatu.

W obszarze gospodarczym potrzeba także znalezienia lepszej niż dziś równowagi pomiędzy ekonomiczną efektywnością (zwłaszcza taką, która maksymalizowana jest w „krótkim terminie”), a stabilnością i odpornością systemową. Czasy przemiany, to czasy poszukiwania nowych, optymalnych modeli biznesowych. Wymaga to miejsca na „bezpieczną porażkę”, czyli na takie eksperymentowanie, które nie rodzi systemowych konsekwencji. Tymczasem gospodarka kierowana jedynie przez ekonomiczną efektywność często prowadzi np. do powstawania podmiotów „za dużych by upaść” (gigantów na glinianych nogach). Albo też faktycznych monopoli, które nie pozwalają na rozwój nowej konkurencji (np. wykupując i likwidując każdy potencjalnie zagrażający im start-up). Dlatego też w okresie przejściowym bardzo ważną rolę odgrywać będzie polityka antymonopolowa, związana z zapewnieniem znacznie lepszej niż dziś rynkowej równowagi.

Transformacja polityczna

To obszar niezmiennie ważny, gdyż w praktyce sprowadza się do opisanego przeze mnie w cz. 1 starcia sił ukierunkowanych na rozwój, z tymi ukierunkowanymi na regres. Za tymi drugimi stoją z reguły grupy interesu, beneficjenci istniejącego systemu (dobrze to widać w naszym kraju). Dlatego też tak ważne jest kształtowanie społecznej świadomości tego, o co tak naprawdę toczy się bój i że regres nie jest żadnym rozwiązaniem.

Wymiar ten odnosi się także do poszukiwania innowacyjnych rozwiązań, które wspomogą proces społecznej mobilizacji, wywierania presji na to by odważnie stawić czoła problemom, które trzeba rozwiązać, a nie odwlekać potrzebne decyzje w czasie. Także rozwoju nowej architektury demokracji, takiej które zwiększy zasięg społecznej partycypacji w rozwiązywanie problemów. Bez tego elity będą postępować w oderwaniu od społeczeństwa, co szybko wytworzy dysonans i powstrzyma zmiany.

Przejście normatywne

To także bardzo istotna część procesu transformacji. Obejmuje ona dwa elementy: i) rozszerzenie zakresu „My” oraz ii) wspólne zdefiniowanie podstawowych wartości.

Pierwszy element, związany jest z faktem, że wyzwań przed jakimi stoi nasza planeta nie da się rozwiązać na poziomie narodowym. Dlatego też potrzebujemy powszechnego zrozumienia, że tak naprawdę „wszyscy płyniemy w tej samej łodzi”, a co za tym idzie, że musimy ze sobą współpracować, a nie walczyć.

Dodatkowym wymiarem tej perspektywy jest to, że musimy w naszą definicję „My” włączyć także kolejne pokolenia – dziś nasz system skonstruowany jest tak, jak gdyby przyszłości miało nie być (pisałem o tym ostatnio w „Człowiek bez przyszłości”).

Drugi element, obejmuje powrót do podstawowych wartości. Musimy je zacząć definiować w bardziej uniwersalny sposób. Dziś nawet w ramach jednego kraju ta sama wartość potrafi oznaczać wiele różnych rzeczy. Dobrze obrazuje to przywołany przez M.Napiórkowskiego (w polecanej już przeze mnie książce „Naprawić przyszłość”) przykład naszego zrozumienia wolności. Dla zwolenników różnych partii wolność oznacza zupełnie co innego (patrz poniższa tabela).

 

Spojrzenie na opisany powyżej zakres zmian, które nas czekają jednoznacznie pokazuje, że świat w najbliższych latach nie będzie oazą stabilności. Będzie w nim zachodził proces dynamicznych zmian, obejmujących wszystkie wymiary naszego życia. Dlatego też z perspektywy indywidualnej najlepszą strategią jest zaakceptowanie nadchodzącej zmienności, nieprzywiązywanie się do niczego co nas otacza. Jedynym stałym elementem naszego życiowego krajobrazu pozostanie….zmiana.

W cz. 6 – prawdopodobnie ostatniej – powrócę do sygnalizowanego już tematu ludzi, którzy w procesie zmian będą odgrywać kluczową rolę.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.