27-11-2022
7 minut

Zapnij pasy, turbulencje szybko się nie skończą. Cz.6 – wybierz satysfakcję i spełnienie!

Tak jak zapowiadałem w cz.5 tym razem chciałbym poświęcić trochę uwagi kategoriom osób, które są kluczowe w procesach transformacji. Na koniec będzie też krótka ocena tego, gdzie w procesie zmian się obecnie znajdujemy.

 

Ludzie, którzy przynoszą zmiany

Na dzieje naszej cywilizacji – to w jakim kierunku ona zmierza – wpływ wywiera wiele różnych osób, z których większość można zaliczyć do jednej z następujących grup:

  • twórcy i opowiadacze narracji,
  • naukowcy, wynalazcy i przedsiębiorcy – wizjonerzy,
  • przywódcy, którzy wykorzystują dostępne technologie i narracje do osiągania założonych celów.

Twórcy i opowiadacze narracji

To stosunkowo wąska, ale bardzo wpływowa grupa jednostek. Ludzie o wielkiej charyzmie, którzy kształtują postrzeganie świata udzielając nowych lub przeformułowując istniejące odpowiedzi na fundamentalne i uniwersalne pytania, np. o to: czy jest i jeśli tak, to jaką role pełni bóg?,  kim jest człowiek?, jaki jest cel jego życia?, itd. Z odpowiedzi na te pytania wyłaniają się z kolei „instrukcje” tego jak żyć, na czym koncentrować uwagę, czemu przypisywać wartość.

W tej grupie przez tysiąclecia główną role ogrywali przywódcy religijni, ale wraz ze zdominowaniem świata przez materializm w ostatnich stuleciach sytuacja się zmieniła, szczególnie na Zachodzie. Dziś główną rolę w kontekście tworzenia i propagowania określonych narracji odgrywają media. Nie jest to bez znaczenia; z jednej strony prowadzi to do spłycenia, powierzchowności dominujących dziś narracji, z  drugiej podporządkowane one zostały nie tyle szukaniu prawdy o człowieku, co realizacji celów określonych grup interesów.

Tak długo jak media – przynajmniej te w obecnej formie – pozostaną głównymi twórcami narracji prawdziwa transformacja nie będzie moim zdaniem możliwa.

Naukowcy, wynalazcy i przedsiębiorcy-wizjonerzy

Ta grupa z kolei obejmuje wszystkie te osoby, które popychają świat do przodu w zakresie zrozumienia mechanizmów i praw, które nimi rządzą. Także tych, którzy w oparciu o te prawa tworzą konkretne wynalazki (żarówka, radio, silnik elektryczny itd.). Do grupy tej należą także osoby, które kreują nowe rozwiązania instytucjonalne, w tym koncepcje mniej (pieniądz) lub bardziej (spółka z ograniczoną odpowiedzialnością) wirtualnych bytów, które rewolucjonizują nasze funkcjonowanie.

Przełożenie postępów naukowych i wynalazczości na nasze życie byłoby znacznie mniejsze gdyby nie przedsiębiorcy, szczególnie ci dostrzegający z nowościach technologicznych i innowacyjnych koncepcjach potencjał do odniesienia własnych korzyści, przekuwający je na modele biznesowe, zdolni pozyskać finansowanie na pionierskie działania i inwestycje.

W kontekście transformacji potrzeba nie tylko właściwie ukierunkowanych (na rozwiązywanie konkretnych problemów) innowacji technologicznych, ale także innowacji koncepcyjnych, odnoszących się do nowych modeli funkcjonowania społeczeństwa, regulacji, itd. Także takich, które pomogłyby lepiej kontrolować sam postęp technologiczny, tak by ostatecznie technologia służyła człowiekowi, a nie człowiek wytworom technologii.

Przywódcy społeczni/polityczni

Niezmiernie ważną role odgrywają także przywódcy, czy to społeczni czy polityczni. Ich rola polega na wykorzystywaniu określonych narracji do realizacji wizji i osiągania zamierzonych celów. Do grona tego zalicza się zarówno tych, którzy sprawiają, że świat staje się lepszy (np. N.Mandela, M.Gandhi), jak też tych którzy zafundowali światu Armagedon (np. A.Hitler). W ostatnich dziesięcioleciach osobami, które swoimi „opowieściami” wywarły silny wpływ na kształt świata byli m.in. R.Reagan i M.Thatcher, którzy zapoczątkowali erę neoliberalną w zachodnim społeczeństwie i gospodarce.

Taką osobą jest dziś także W.Putin, który dla realizacji swych celów odświeżył imperialne opowieści o „Wielkiej Rosji”. On, i jemu podobni, to zdecydowanie orędownicy regresu, którzy chcą cofnąć ludzkość i czas. Reprezentantów ścieżki rozwojowej na razie za bardzo nie widać, co – jak wierzę – nie oznacza że ich nie ma.

 

Gdzie jesteśmy w procesie zmian?

W moim przekonaniu każda transformacja wymaga spełnienia trzech warunków:

  • masy krytycznej jeśli chodzi o świadomość, że zmiana jest potrzebna oraz na czym – z grubsza – powinna ona polegać,
  • woli przeprowadzenia zmiany,
  • zdolność jej przeprowadzenia.

Na dzień dzisiejszy w moim przekonaniu jako globalne społeczeństwo nie spełniamy żadnego z nich. Dlatego też czeka nas jeszcze sporo turbulencji, które z czasem przełożą się na wzrost świadomości potrzeby zmian oraz wolę ich przeprowadzenia.

Świadomość potrzeby głębokich przewartościowań i zmian ma dziś jedynie charakter wyspowy, dotyczy stosunkowo wąskiej grupy osób. Nawet jednak wśród nich nie ma konsensusu co do tego, jaką ścieżkę zmian powinniśmy wybrać. Czy potrzebujemy jedynie tego by „wzrost był zielony”, czy też konieczny jest „de-growth”, a może w ogóle powinniśmy przestać patrzyć na rzeczywistość posługując się wykorzystywanymi do tej  pory kategoriami (np. takimi jak PKB i jego wzrost).

Jeśli chodzi o wolę zmian, to przy braku wystarczająco szerokiej świadomości, ci którzy mieliby ją potencjalnie przeprowadzać – politycy – nie mają chęci aby się wychylać. Zresztą nie ma się temu co dziwić, historia pokazuje, że na radykalne działania i zmiany miejsce powstaje dopiero wówczas, gdy istniejący system zaczyna się walić. Wcześniej istnieje skłonność do trzymania się starych rozwiązań i struktur tak długo ja się tylko da, nawet jeśli ich malejąca efektywność staje się już powszechnie widoczna.

Wiele wyzwań związanych jest także ze zdolnością przeprowadzenia transformacji. To unikalne przedsięwzięcie – nikt tego wcześniej na takim etapie rozwoju naszej cywilizacji nie robił. Wiele odpowiedzi i potrzebnych rozwiązań (w tym technologicznych) jeszcze nie ma, będą się one dopiero pojawiać „w trakcie drogi”. Najważniejsze jednak by znaleźli się liderzy, którzy zdecydują się zmienić kurs statku, którym wszyscy płyniemy. By zamiast w kierunku mielizn i skał znów wypłynął on na bezpieczne wody.

 

Podsumowując, czeka nas jeszcze wiele różnorakich zwrotów akcji i niespodziewanych wydarzeń. Wszystko po to, by wyrwać nas z letargu, pobudzić do tego byśmy – zarówno jako jednostki, ale też jako społeczeństwo – przestali posługiwać się „wgranymi” schematami i zaczęli ….. niezależnie myśleć. Byśmy sięgnęli po drzemiący w nas potencjał kreatywności i przebudowali świat. Na poziomie indywidualnym, to jak podejdziemy do zachodzących wydarzeń będzie mieć olbrzymie znaczenie dla komfortu życia. Osoby „stawiające opór” zmianom, związane rutyną, szukające za wszelką cenę stałości, będą mieć trudny czas. Natomiast wszyscy ci, którzy „dadzą się ponieść”, otworzą się na zmiany i włączą w proces kreacji będą odczuwać niesamowitą satysfakcję i spełnienie. Wybór – jak zawsze – należy do każdej i każdego z nas.

 

p.s.

Ponieważ to już koniec serii „Zapnij pasy…”, chciałbym gorąco podziękować za wszystkie otrzymane w związku z nią komentarze. Były one niezmiernie pomocne przy powstawaniu kolejnych odcinków.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.