Rytm gospodarki

Andrzej Halesiak

TOŻSAMOŚĆ – słowo klucz 2020r.

Przełom roku skłania do składania życzeń i podejmowania noworocznych postanowień. Ale nie tylko. To także czas przewidywań i prognoz. Wpisując się nieco w ten trend chciałbym skoncentrować się w tym wpisie na kwestii, która moim zdaniem będzie kluczowa dla kształtowania się sytuacji w 2020 r., a także w latach kolejnych. I nie jest to kwestia, która trafia na czołówki serwisów informacyjnych i na pierwsze strony gazet. Te zdominowane są dziś przez: kryzys kapitalizmu, nierówności dochodowe, zapowiedzi katastrofy klimatycznej, globalne spowolnienie i jeszcze parę innych. Owszem, to istotne zagadnienia, ale w moim przekonaniu przyszłość świata będzie decydować się w zupełnie innym wymiarze. W wymiarze, w którym kluczowym słowem jest: TOŻSAMOŚĆ.

Czytaj dalej

Polska droga prawdy – pomiędzy relatywizmem i absolutyzmem

Poniższy tekst został pierwotnie opublikowany w thinkletterze Kongresu Obywatelskiego (wersja pdf jest dostępna tutaj), a zainspirowany został dyskusją podczas sesji „Idea prawdy – czy jest nam jeszcze potrzebna?”, która miała miejsce podczas XIV Kongresu Obywatelskiego.

 

Cóż to jest prawda?

Prawda to jedno z tych pojęć, w przypadku których mamy przekonanie, że wiemy czego dotyczy, ale gdy zapytać wprost, co przez nią rozumiemy, okazałoby się, że większość z nas miałaby problem z jej zdefiniowaniem. Nie ma się co temu dziwić. Nad definicją prawdy przez całe wieki głowili się filozofowie. Dziś niestety zainteresowanie prawdą spada – świat w tym względzie przypomina postawę Poncjusza Piłata, który wprawdzie zadaje Jezusowi to fundamentalne pytanie: Cóż to jest prawda?, ale swoim zachowaniem jednoznacznie wskazuje, że tak naprawdę odpowiedzią nie jest zainteresowany.

W życiu potocznym powszechnie przyjmuje się, że prawda polega na zgodności wypowiadanych opinii z rzeczywistością. Mówię, że coś się wydarzyło, ktoś był w coś konkretnego ubrany, wynik meczu był jaki był i można te wszystkie rzeczy zweryfikować. To na pozór proste i oczywiste podejście kryje jednak liczne pułapki. Część z nich odnosi się do warstwy komunikacyjnej – w zależności od cech charakteru, doświadczenia, wykształcenia itd. inaczej postrzegamy określone rzeczy. Inne związane są z kwestią odbioru przekazu – przypisywanej mówiącemu czy piszącemu wiarygodności. Kolejne pojawiają się, gdy zaczynamy wkraczać w obszary, których zweryfikować się nie da – mówimy np. o prawdach wynikających z doświadczenia czy mądrości życia. Na to wszystko nakłada się jeszcze jeden fenomen – olbrzymia ilość zalewających nas informacji, a co za tym idzie bardzo ograniczone możliwości i chęć ich weryfikacji.

Czytaj dalej

Konsumpcyjne perpetuum mobile?

Rosnąca w tempie 4-4.5% rocznie konsumpcja gospodarstw domowych była w ostatnich latach jednym z istotnych motorów napędowych naszej gospodarki. Pełniła też inną ważną funkcję – ograniczała wrażliwość na sytuację u innych, czyli na globalną koniunkturę. W tym kontekście warto postawić pytanie czy silna konsumpcja będzie nam towarzyszyć także w nadchodzących latach?

Czytaj dalej

Ważne jest „tu i teraz”, ale nie można zapominać o tym co będzie „jutro”

Ukształtowanie się nowego parlamentu oraz powołanie nowego (starego) rządu to dobry pretekst do tego by pokusić się o spojrzenia na minione 4 lata. Chciałbym to jednak zrobić w nieco nietypowy sposób, a mianowicie w oparciu o własne kryteria, czyli w odniesieniu do priorytetów, które w mojej subiektywnej ocenie stały przed ekipą powołaną w 2015 r.:

Czytaj dalej

Jak przegonić Niemcy

Ostatnimi czasy „chodzi” za mną temat domykania luki dochodowej w stosunku do najbogatszych krajów. Poruszałem go w swym poprzednim felietonie („Jak dalej gonić świat”, Parkiet 24.09.2019), chcę do niego powrócić także teraz. Tym razem jednak w innym ujęciu, w odniesieniu się do składanych w trakcie kampanii wyborczej deklaracji „rychłego dogonienia Niemiec”, osiągnięcia przeciętnego dochodu na mieszkańca takiego jak u naszych zachodnich sąsiadów, który dziś w ujęciu nominalnym wynosi ok. 35%, a z uwzględnieniem siły nabywczej niespełna 60%.

Czytaj dalej

Jak dalej gonić świat

Doroczne Forum w Krynicy to dla wielu instytucji i firm dobry pretekst do publikacji analitycznych raportów poświęconych różnym aspektom życia społecznego, politycznego czy gospodarczego. Są wśród nich także i takie, które stawiają sobie za cel udzielenie odpowiedzi na pytania w rodzaju: w jakim tempie będziemy się rozwijać czy też kiedy dogonimy pod względem poziomu dochodu bogatsze kraje (z reguły chodzi o Niemcy, do których dystans – mierzony PKB na mieszkańca – wciąż jest duży, przekracza 40%).

Czytaj dalej

Wstaw szybę!

W książce „Punkt przełomowy – o małych przyczynach wielkich zmian” M.Gladwell poddaje analizie czynniki, które uruchamiają wspomniane w tytule wielkie zmiany. Jednym z opisywanych w książce przypadków jest dramatyczny spadek przestępczości w Nowym Jorku, który miał miejsce w latach 90-tych minionego wieku. Według autora wyjaśnienia tego fenomenu można dokonać w oparciu o tzw. „teorię wybitej szyby”. Teoria ta to efekt przemyśleń wywodzących się z kryminologii. Zgodnie z nią przestępczość jest nieuchronnym skutkiem stosunkowo drobnych zaniedbań, związanego z tym poczucia nieładu i rozprzężenia. Jak to działa obrazuje właśnie przysłowiowa wybita szyba. Jeśli w jakiejś dzielnicy powszechnym zjawiskiem jest, że w przypadku stłuczenia – celowego lub nie – sklepowej szyby stosunkowo długo pozostaje ona niewstawiona, to okoliczni mieszkańcy nabierają stopniowo przekonania, że dany rejon charakteryzuje brak należytej pieczy nad mieniem. Taka sytuacja stanowi swego rodzaju zaproszenie dla osób stąpających na granicy prawa do tego, by granicę tę przekroczyć. Rodzi się w nich poczucie przyzwolenia i bezkarności. Stąd już prosta droga do szybkiego rozprzestrzeniania się przestępczości, najpierw z reguły tej drobnej, ale szybko przeradzającej się w poważne sprawy.

Czytaj dalej

Czy mój adwersarz jest (jeszcze) człowiekiem?

Treść niniejszego wpisu będzie miała nieco inny charakter od tego co standardowo można znaleźć na moim blogu. Chciałbym się mianowicie podzielić kilkoma przemyśleniami na bazie jednej z wakacyjnych lektur. Chodzi o znakomitą – moim zdaniem – książkę B.Brown „Z odwagą w nieznane. Jak znaleźć przynależność bez utraty siebie”. Autorka jest Amerykanką, socjologiem i od lat prowadzi badania naukowe odnoszące się do tak trudnych zagadnień jak wstyd, wrażliwość, odwaga czy empatia. Mogłoby się wydawać, że zajmując się tego typu zagadnieniami trudno liczyć na popularność, ale jak się okazuje B.Brown jej nie brakuje, o czym świadczy fakt, że jej TEDx-owe wystąpienie obejrzało ponad 11 mln osób, a wszystkie książki stają się z miejsca bestsellerami.

Czytaj dalej

Świat się nie kończy

Jedna z podstawowych zasad funkcjonowania mediów mówi o tym, że złe wiadomości „sprzedają się” znacznie lepiej niż dobre. To główny powód, dla którego gazety, telewizja, radio i internet są przepełnione tego typu informacjami. Nie powinno to nikogo dziwić, skoro zarabiają na reklamie, to potrzebują przyciągnąć ich odbiorców, co z kolei oznacza że muszą im dostarczać to czego ci ostatni chcą czytać, słuchać czy oglądać. W tym miejscu dochodzimy do bardzo ciekawego pytania – dlaczego przeciętny Kowalski bardziej zainteresowany jest złymi niż dobrymi informacjami? Wydaje się to mało logiczne, w końcu większość z nas poświęca – przynajmniej tak nam się wydaje – swoje życie na pogoni za szczęściem i przyjemnościami. Naukowcy od dziesięcioleci zachodzą nad tym fenomenem w głowę, ale przekonujących odpowiedzi wciąż nie ma. Są jedynie hipotezy, wiele różnego rodzaju hipotez. Dla przykładu jedna z nich zwraca uwagę na odmienny charakter złych i dobrych informacji – te złe (wypadek, kryzys, afera itd.) mają z reguły w sobie coś z gwałtowności i łatwo ująć je w określonym punkcie, podczas gdy te dobre rozciągają się z reguły w czasie. Kolejna hipoteza mówi o tym, że ze swej natury człowiek nastawiony jest na wychwytywanie złych informacji, bo mogą one sugerować zagrożenie dla niego i jego rodziny, a w związku z tym sygnalizować potrzebę działania. Inna jeszcze hipoteza przyjmuje, że ponieważ nasze życie oceniamy generalnie dobrze, to na tym tle złe wiadomości wyraźnie się wybijają i przyciągają uwagę.

Czytaj dalej

Czy potrzebujemy polityków?

Kilkanaście dni temu w tekście „Umiejętność czytania i rozumienia czasu” pisałem o tym, że w naszej polityce potrzebujemy pokoleniowej zmiany. To scenariusz naturalnej ewolucji systemu politycznego. Dziś chciałbym pójść jeszcze dalej i zarysować alternatywny scenariusz, tym razem mający już charakter rewolucji. Otóż w mojej ocenie funkcjonowanie naszego społeczeństwa i kraju miałoby się lepiej, gdybyśmy całkowicie podziękowali zawodowym politykom. W dobie zanikania wielu tradycyjnych zawodów nic złego by się nie stało, gdybyśmy także i tę profesję odesłali do lamusa. Ale po kolei.

Czytaj dalej

Page 1 of 6

Powered by THE NEW LOOK